Medytacja biblijna na I niedzielę Adwentu – 29 listopada 2015

Oczekujemy w nadziei

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: położę się na łące nocną porą i wpatruję się w niebo… oglądam co się na nim dzieje… widzę spadającą gwiazdę… nie chce mi się spać, bo nie jestem ociężały, przejedzony… to wpatrywanie się przynosi mi nadzieję…
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę oczekiwania pełnego nadziei.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Łk 21,25-28.34-36

Jezus powiedział do swoich uczniów: Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.

adwent1a

Życie to adwent

Życie ziemskie jest adwentem! Przecież nie może się tu kończyć. Czekamy na coś więcej, bardziej, pełniej, głębiej… Ileż przykładów oczekiwania, czekania, wyczekiwania w codzienności? I kolejne spełnienia, które nigdy nie osiągają pełni. Niespokojne jest serce człowieka, nienasycone, rzekłbym, dopóki

nie spocznie w Bogu (św. Augustyn).

Jesteśmy nienasyceni, bez granic, ciągle nam czegoś brakuje… i jeśli próbujemy bez Boga zaspokoić te pragnienia to efektem są serca ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych. Jemy i głód odczuwamy. Pijemy i pragnienie w nas wzrasta. Sytość, która rozsadza. Pełnia, która zionie pustką.

Trzeba się zgodzić na adwent. Bo w tej zgodzie mieści się to, co nazywamy piekłem i niebem. Bez zgody na adwent łudzimy się możliwością pełni na ziemi. Hulaj duszo, piekła nie ma! A jest… i to o wiele realniejsze niż się nam wydaje. Jest taki obraz, że niebo i piekło nie różnią się zbytnio od siebie. To zastawiony stół przy którym ludzie siedzą i trzymają w dłoniach długie łyżki. W niebie karmimy siebie nawzajem, w piekle każdy próbuje sam się nasycić i umiera z głodu.

Obietnica życia wiecznego

Została nam dana obietnica. Złożył ją Bóg, który zawsze jest wierny danemu słowu.

Obietnica, której imię życie wieczne. W Jezusie Chrystusie, Słowie, które ciałem się stało ta obietnica się wypełniła. W Nim już jesteśmy zbawieni.

Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale! – wyznajemy po konsekracji. Oczekujemy czyli adwentowa postawa.

Kto oczekuje przyjścia Pana w całej pełni nie lęka się, nie mdleje ze strachu!

Czujność i modlitwa

W tej obietnicy zawiera się nasze dążenie do doskonałości, bo tu na ziemi każdy dzień może być bardziej, pełniej, więcej i głębiej. Uwaga, by nie wpaść w potrzask to coś normalnego tym bardziej, że wiemy, że pułapki, zasadzki, podszepty i kłamstwa otaczają nas zewsząd.

Oczekiwanie, adwent to czujność i modlitwa.

o. Robert Więcek SJ