Medytacja biblijna na 2. niedzielę Wielkiego Postu – 8 marca 2015

Przemieniani

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: towarzyszę Jezusowi i Apostołom w wędrówce na górę wysoką. Po trudzie wspinaczki roztaczają się wspaniałe widoki. Spojrzenie na Jezusa pokazuje coś, czego nigdy nie widziałem. Posłucham bełkotu wydobywającego się ze mnie. Potem schodzę „na ziemię”.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę bycia przemienionym mocą Bożą.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Mk 9,2-10

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

Doświadczenie Przemienienia

Przyglądamy się trochę z boku całemu wydarzeniu. Niesamowite! Niepojęte! Zadałem sobie pytanie czy chciałbym na własne oczy to zobaczyć, na własnej skórze tego doświadczyć? Czy chcielibyśmy? Na pewno?
Przemienienie-Pańskie
Przecież to z reguły doświadczenie szoku powalającego na ziemię. Dlaczego? Bóg objawia się całkowicie inaczej niż to sobie wyobrażamy! I zawsze tak robi. Nie dlatego, że ukrywa się, ale dlatego, że chce być widziany w prawdziwe, a nie naszym wyobrażeniu o Nim, wyobrażeniu, któremu nadajemy znamiona prawdy: takim właśnie jest Bóg!

Kolejną rzeczą, która nie przekonuje mnie byśmy chcieli doświadczenia przemienienia to całkowita utrata kontroli, której stajemy się uczestnikami względem objawiającego się Boga. Wyrazem tego jest bełkot Piotra, który, jak podkreśla ewangelista nie wiedział, co należy mówić. Bo tak naprawdę nic nie trzeba mówić, bo mowa jest źródłem nieporozumień. Trzeba być, trwać, wytrwać.

Chcę i wybieram!

Do niczego nas Przemienienie Pańskie nie przymusza! Cały czas rozbrzmiewa jeśli chcesz… To podstawa! Jeśli odpowiadam tak, chcę to jest to zgoda bezwarunkowa. Pełna utrata kontroli. Złożenie w rękach Boga codzienności, życia, decyzji i ich wykonania. Owo tak potwierdza, że już nie ja chcę, ale na Bożych warunkach wszystko się odbywa. Owo tak jest wyznaniem: Panie, chcę i taka jest moja dobrze rozważona decyzja, by miejsce, czas i sposób wyznaczony został przez Ciebie.

Nic się nie wydarzy, bez owego chcę! Wchodzę i przyjmuję Jego słowo! Zapewniam, że tu nie ma żadnych „drobnym druczkiem” pisanych akapitów, żadnych kruczków prawnych.

Jaki się nam objawia?

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Nie oszczędził ani kropli Jego Przenajdroższej Krwi!

Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia?

Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Nie wstrzymał, jak w przypadku Abrahama, ręki siepaczy i pozwolił, by Syn poniósł śmierć za nas.

Czy te słowa nie zwalają nas z nóg? Czy wydobywa się z nas bełkot? Czy chcemy pozostać na tej górze z Nim, bo nam tu dobrze?

Kto z kim przystaje…

Nie od razu! Nie natychmiast! Nie już! Choć każda chwila jest kroplą, która zbiera się w bukłaku serca.

Zaufaliśmy słowu Ojca, który objawił: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. Uwierzyliśmy słowom Syna, który cierpiał, został ukrzyżowany, umarł i… zmartwychwstał!

Nawet jak nie rozumiemy, jak nie potrafimy ogarnąć dokonuje się przeistoczenie. Upodabniamy się do Niego trwając, nie pojmując, bełkocząc.

o. Robert Więcek SJ