Świadectwo byłego bywalca „murku”

Wyznanie byłego bywalca „murku”

Jestem alkoholikiem, a od ponad 2 lat utrzymujący abstynencję.

Mieszkałem tutaj w Grecji na ławkach w parkach. Piłem i wybrałem sobie kumpli takich samych jak ja. Naszym ulubionym miejscem był murek obok polskiego kościoła, ponieważ tam można było wyżebrać kasę na wino.

Do kościoła nie chodziłem, modlić się – nie modliłem, bo uważałem to za zbyteczne. W Boga wierzyłem, że istnieje, to chyba wystarczy i tak myślałem do 23.10.2012.

murekSpałem tego dnia sam w opuszczonym kiosku i wtedy w nocy coś mnie obudziło – jasne światło (blask). Nic nie usłyszałem, ani słowa, tylko to światło w ciemności szczelnie zamkniętego kiosku. Nie wiem, która była godzina, ale do świtu było sporo czasu, więc myślałem, że to zwidy pijackie, ale to światło nie gasło. Dopiero gdy, bardziej ze strachu niż z przekonania, przypomniałem sobie słowa Ojcze Nasz i je odmówiłem, światło zniknęło. Zacząłem się modlić w tych ciemnościach jak tylko umiałem prosząc Pana Boga, aby mnie jeszcze nie zabierał z tego świata. Rano wyszedłem ze swego „pałacu” (tak nazywałem mój kiosk) i poszedłem pod kościół. Koledzy już tam byli i popijali winko. Widząc mnie nalali kubek wina, a ja odmówiłem! Po paru godzinach zacząłem mieć drgawki, kumple namawiali do picia, a ja odmawiałem.

Czekałem na otwarcie kościoła w trzeźwości, kiedy tylko wieczorem otwarto kościół poszedłem tam, trzymając się muru i poręczy przy schodach bo miałem delirkę. Bałem się wejść do środka, bo myślałem, że to nie dla mnie miejsce, że nie wolno. Przemogłem się jednak i uklęknąłem przed obrazem Najświętszej Maryi Panny z Panem Jezusem i zacząłem się modlić jak tylko umiałem. Poprosiłem przede wszystkim o siłę, abym mógł zwalczyć nałóg. Długo rozmawiałem z Panem Jezusem – tak to nie pijackie zwidy – można z Nim rozmawiać. On słucha wszystkiego, co nas dręczy, a najważniejsze, że On pomoże. Po miesiącu uczęszczania do kościoła udałem się z wielkim lękiem do spowiedzi świętej. Kapłan mnie wysłuchał, udzielił rozgrzeszenia i nadał pokutę, którą od razu odmówiłem. Poczułem niesamowitą ulgę w sercu, ale dopiero po przyjęciu komunii świętej byłem nowo narodzony. Ludzie nie zdajecie sobie sprawy, jak się może czuć człowiek po prawie pięcioletnim piciu alkoholu bez dnia przerwy, a przerywając to picie z dnia na dzień (bez lekarzy i leków) tylko i wyłącznie Boską pomocą.

Żyłem w abstynencji, uczęszczałem na nabożeństwa i dowiedziałem się, że są zapisy na rekolekcje odnowy wiary. Znajoma z kościoła – Jadzia upewniła mnie i zachęciła, że ja też mogę wziąć w nich udział. Skorzystałem z zaproszenia i przez 8 tygodni uczęszczałem na spotkania raz w tygodniu. Na tym seminarium poczułem Boga w sobie, że jest ze mną. Wzmocniłem moją wiarę i miłość do Jezusa Chrystusa.

Poznałem tez dużo dobrych ludzi ze wspólnot parafialnych, którzy bardzo mi w życiu pomogli, jak np. Wiola i jej mąż Grzesiek.

Żyję dalej w trzeźwości, nie ciągnie mnie do alkoholu i dalej chcę żyć w Bogu i pogłębiać wiedzę o Piśmie Świętym.

Dziękuję za nawrócenie i za najwspanialsze spotkanie z Panem Bogiem w moim życiu

Józef