Medytacja biblijna na wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych – 2 listopada 2014

W śmierci zmartwychwstanie

Tekst ewangelii: Łk 23,44-46.50.52-53;24,1-6a

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha. Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.

Godzina śmierci

Godzina śmierci wzbudza strach nie tylko u umierającego, ale przede wszystkim u tych, co stoją blisko. Oto w godzinę śmierci Pana Jezusa mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Umiera Syn Jednorodzony, Ten, którego Ojciec (wy)dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie umarł, ale miał życie wieczne.

Godzina śmierci wzbudza strach nie tylko u umierającego, ale przede wszystkim u tych, co stoją blisko.

Godzina śmierci wzbudza strach nie tylko u umierającego, ale przede wszystkim u tych, co stoją blisko.

Ktoś by powiedział, że to efekty specjalne, jakiś filmowy trik, jednak dobrze wiemy, iż to rzeczywistość, od której ucieka ludzkość. W odwiecznej pogoni za nieśmiertelnością (bo ona załatwiłaby problem umierania i śmierci) człowiek traci dystans, bo… w grzechu, przez który śmierć weszła na ziemię, Bóg zatroszczył się o naszą nieśmiertelność właśnie w Jezusie Chrystusie. Wierzymy, że On umarł i zmartwychwstał i że to jest nasza droga jeśli idziemy Jego śladami.

Święta Maryjo Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej

Śmierć została pokonana

Śmierć nie ma już nad nami władzy! Straszy, przeraża, deformuje, ale nie ma już władzy. Została pokonana przez Pana naszego Jezusa Chrystusa! Donośny Jego głos rozbrzmiewa jedynym przesłaniem dla chrześcijan. W godzinę śmierci mamy wołać z ufnością: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Rzeklibyśmy postawił kropkę nad i. Wypełniło się to, czego pragnął: być wiernym i posłusznym Ojcu, spełnić Jego wolę. W tym świetle śmierć staje się pięknym i godnym (niezależnym od warunków zewnętrznych) spotkaniem z oczekującym na powrót syna Ojcem.

Całkowite oddanie się: Po tych słowach wyzionął ducha, oddał go, przekazał, powrócił do Ojca. Tak naprawdę właśnie w tej (takiej) chwili dajemy najwyższy dowód, znak, świadectwo zakorzenienia w Bogu. Chrzest, który rozpoczyna wszystko jest uczestnictwem w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Należy przypominać sobie tę sprawę! Rób ze mną, co chcesz. Ustalasz moment mojej śmierci w odpowiedniej chwili, nawet jeśli ciągle dla nas to będzie niespodziewana śmierć.

Szacunek wobec śmierci

Zatracamy ów szacunek, bo z jednej strony przyzwyczailiśmy się do niej za sprawą massmediów. Oglądamy ją na żywo z daleka, analizując jej elementy, komentując po swojemu i zawsze z tym marginesem, że ona nas nie dotyczy. Jakbyśmy stali tylko z boku i oglądali coś, co nigdy nas nie dotknie.

Według mnie właśnie ów zatracający się szacunek wobec tajemnicy umierania i śmierci wywołuje w nas nieogarniony i paraliżujący strach przed nią. Nie rozmawiamy o niej, nawet szept ginie w otchłani zapomnienia. Dlatego też nie potrafimy sobie z nią poradzić kiedy przemyka obok nas ogarniając swymi ramionami najbliższych, osoby, które dobrze znaliśmy.

Józef, dobry i sprawiedliwy człek, członek Wysokiej Rady pokazuje sposób podejścia. Zdjąć ciało umarłego, zdjąć je z krzyża śmierci, z łoża boleści i owinąć tajemnice śmierci w całun. Milczenie, które temu towarzyszy jest słowem. Nie wiemy nic o śmierci mimo, że stajemy się jej świadkami w dzień i w nocy. Tylko trwać możemy. Złożyć w grobie, mieszkaniu śmierci. Ciało Jezusa złożono w grobie i tam też dokonało się zmartwychwstanie.

Grób miejscem zmartwychwstania

Szacunek wobec śmierci otwiera serca na nadzieję powstania z martwych. Wszak w imię tego szacunku kobiety poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności i kamień od grobu zastały odsunięty. Kamień śmierci! Pieczęć, którą Pan Jezus złamał i otworzył drzwi życia. Wobec śmierci pozostajemy bezradni.

To właśnie w grobie objawione zostało orędzie Dobrej Nowiny: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Dlatego idąc na groby zmarłych rozmawiamy z nimi naturalnie i bez oporów. Po ludzku tak jakby żyli, a co? Nie żyją? Już ich nie ma? To po co grzebiemy zmarłych i nawiedzamy cmentarze?

Tylko w i przez śmierć doświadczyć możemy zmartwychwstania.

o. Robert Więcek SJ