Medytacja biblijna na Niedzielę Miłosierdzia – 12 maja 2013

Miłosierdzie bez ograniczeń

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: siedzę w zamkniętym pomieszczeniu, uciekłem tam, by się zabezpieczyć; ktoś próbuje się tam dostać, uderza w drzwi. Przyglądnę się mym odczuciom. W pewnej chwili pojawia się Pan Jezus. Bez hałasu. Bez wyważania drzwi zamkniętych. Co teraz odczuwam?
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę otwarcia się na Zmartwychwstałego przynoszącego dar pokoju.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: J 20,19-31

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem ucznimg58iowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

Standardowe obdarowanie

Wobec strachu i lęku (drzwi były zamknięte z obawy przed) przychodzi Pan Jezus. Nie trzeba Go zapraszać ani też za bardzo się rozglądać. Staje pośrodku, pośród tych spraw, by być w nich. Kiedyż uwierzymy, że to realna obecność!? W tym mieści się zadziwiający dla nas opis z Dziejów Apostolskich (5,12-16): Wiele znaków i cudów działo się przez ręce Apostołów wśród ludu. Bo uwierzyli, że Zmartwychwstały żyje i jest z nimi.

Pan wylewa na te sytuacje dar pokoju: Pokój wam!, bez którego nie jesteśmy w stanie spojrzeć obiektywnie na rzeczywistość. Czyż owo pokazał im ręce i bok nie wskazuje na realność Jego śmierci i Jego zmartwychwstania? Ileż takich przebitych rąk, rozoranych serc już widzieliśmy?

To prowadzi do uradowania się tym, że ujrzeliśmy Pana. Prawdopodobnie smutne chrześcijaństwo jest konsekwencją braku widzenia Pana, a On daje się znaleźć, sam przychodzi do domu.

Obecność, pokój, radość i kolejne obdarowanie posłanie: Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że bez pomocy Bożej nigdy nie będziemy głosicielami i świadkami! Pan Jezus w swoim miłosierdziu obdarza nas tą mocą: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

Dla każdego inna droga

Każdy człowiek ma swą drogę – także Tomasz, zwany Didymos, bo wiele szlaków prowadzi do tego samego szczytu. Chcemy cudów i znaków pierwszych wspólnot. Powtarzamy, że ich nie ma, że Bóg przestał działać. Większość chrześcijan dziś podobnych jest do Tomasza i gdybyśmy byli szczerzy to byśmy sami przed sobą wypowiedzieli: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. Brakuje nam poczucia wspólnoty. Nieufność wkrada się niepostrzeżenie w relacje międzyosobowe. Czymże jest dla mnie wołanie widzieliśmy Pana skoro szukam tylko osobistego (w domyśle tylko dla mnie) doświadczenia Boga?!

Bóg w swym nieskończonym miłosierdziu ogarnia całość. I nie jest to slogan! Mógłby się wkurzyć na Tomasza, ale nie czyni tego. Ważna chwila nadchodzi i Pan objawia się po raz kolejny i znowu we wspólnocie Wieczernika. Poszukujmy Zmartwychwstałego we wspólnocie Kościoła, bo On w niej jest i działa. To tam pokazuje swe ręce i bok. To tam wiercimy paluchem w ranach po gwoździach i wkładamy rękę w bok. A jest to objaw niedowiarstwa! Zauważ, że Tomasz nie uczynił tego!

We wspólnocie wierzących dokonuje się też wyznanie, bo wiara to nie jest prywatne wyznanie. To publiczne przyznanie się, każdy w swoim czasie, do przynależności, do wyboru, do stwierdzenia zostałem porwany przez Pana, to piękne Tomaszowe: Pan mój i Bóg mój!

W ciemno

Prawdziwa wiara nie polega na widzeniu i opieraniu się na nim. Wierzący w ciemno zawierzył Panu i choć nie widzi to wierzy, choć nie dotyka to obejmuje ramionami. Tylko wtedy dociera naprawdę i w swoim czasie owe wiele innych znaków, które czyni Jezus wobec uczniów. Ci, co uwierzą, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym będą mieli życie w imię Jego.

Modlimy się w koronce do Bożego Miłosierdzia następująco: miej miłosierdzie dla nas i całego świata. Obejmujemy w tym błagalnym wołaniu każdą pojedynczą osobę i cały wszechświat. Czyż to nie winno nam zapierać dech w piersiach? Czyż wychwalanie miłosierdzia Pana nie jest współuczestnictwem w Jego boskości?


o. Robert Więcek SJ