Medytacja biblijna na Niedzielę Palmową 28 kwietnia

Palmy i ciernie

Stanę w Bożej obecności.

Wprowadzenie 1: obserwuję wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy; uczestniczę w tym wybuchu radości; a potem patrzę na ten sam tłum, jestem pośród niego w czasie sądu, męki i umierania Pana Jezusa.

Wprowadzenie 2: prosić o łaskę bycia przy Panu Jezusie.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Łk 19,28-40

Niedziela-Palmowa-2013Jezus ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy.
Gdy przyszedł w pobliże Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów, mówiąc: Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie oślę uwiązane, którego jeszcze nikt nie dosiadł. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj. A gdyby was kto pytał: Dlaczego odwiązujecie?, tak powiecie: Pan go potrzebuje. Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział. A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: Czemu odwiązujecie oślę? Odpowiedzieli: Pan go potrzebuje. I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa. Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. Zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. I wołali głośno: Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach. Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom. Odrzekł: Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą.

Dwie tajemnice

Misterium człowieka i misterium Boga. Tajemnica niezgłębiona spotkania, przed którym nikt się nie wymówi i którego nikt nie uniknie.

Tajemnica tego, do czego zdolny jest człowiek i do czego zdolny jest Bóg. Nie o zdolnościach i talentach mówię, ale o kondycji, która sprawia, że człowiek jest (staje się) człowiekiem, a Bóg objawia się jako taki.

Człowiek nie może przetrwać w bezbożnictwie.

Przejście czyli pascha

Przechodzenie od ekstazy do agonii, od błogosławieństwa do przekleństwa, od chwały do pogardy. Ambiwalencja? Rozłam wewnętrzny? Schizofrenia duchowa? Nie. Te przeciwności mieszkają i żyją we mnie. Tworzą obraz człowieczego istnienia. Po prostu są, a sztuką jest żyć z nimi i nimi przekuwając je w dobre narzędzia i środki potrzebne do rozwoju.

To męczące, wręcz wyczerpujące przejścia, czasami nawet niebezpieczne, jeśli pozwolimy na to, by tylko one nami kierowały. Akceptując ich obecność nie jestem skazany na zgadzanie się na nie! Przyjmuję, bo stanowią element, którego na dziś nie mogę usunąć. Nie chodzi o zbieranie wszystkiego i robienie śmietnika, choć jeśli wybieram, ale nie porządkuję to robię śmietnisko we mnie i wokół mnie.

Oto pascha człowieka.

Co, dlaczego i po co

Trzeba ochłonąć, czyli zatrzymać się, by odkryć co mnie dotknęło (by po mnie nie spłynęło) i zadać pytanie o dlaczego takiego dotknięcia. Dalej, co zostało poruszone we mnie i znowu dlaczego.

Nie biegaj po bibliotekach, nie sięgaj po opasłe tomy, nie poluj na guru. Na te pytania znajdziesz odpowiedź w trwaniu. W trwaniu nie pomimo, ale w trudnościach, rozdarciach, niewymownych zaskoczeniach (nie zawsze są pozytywne), bo z nich powstaje życie i światło. Odrywając się od rzeczywistości już nic nie widzę i jestem miotany jak okręt bez steru po falach codzienności.

Co i dlaczego niech rodzi się w mej głowie, niech pulsuje krwią życiodajną w mym sercu. A na koniec niech pojawi się po co?

 

o. Robert Więcek SJ