Medytacja biblijna na 5 niedzielę Wielkiego Postu – 21 kwietnia 2013

Pisanie na piasku

 

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: idę z Panem Jezusem – wpierw na górę, a potem do świątyni. Obserwuję całą sytuację z kobietą i przyglądam się temu, co mówi i robi Pan.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę stanięcia w prawdzie Bożej.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: J 8,1-11

Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie

Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

Tumany kurzu

Gdy kręcisz się wokół siebie to wzbijasz tylko tumany kurzu, który wszędzie włazi i osiada na wszelkiej powierzchni. Na dodatek zatyka pory żywotności i kreatywności. Gdy stajesz się centrum świata to świat jakżeż ubogi, ograniczony się staje. Chmury kurzu nie pozwalają ni widzieć ni słyszeć ni mówić ni oddychać! Otumanieni jesteśmy!

Cóż wtedy dzieje się z osobą, która podobno jest umiłowana? Gdzie twórcze podejście, wymyślanie niespodzianek, przewidywanie zachwytów? Skupiony na sobie nic poza sobą nie jest w stanie zobaczyć! Miłości być nie może, chyba że egoistyczne zadufanie i zauroczenie, bo określenie miłość uwłacza prawdziwej.

Logika zdystansowania

Trzeba oddalić się na swoją Górę Oliwną, która mieści się niedaleko, ale poza, a następnie o brzasku (to nowy początek) pojawić się w miejscu życia. Wiemy dobrze, że ta góra uczy dystansu i wychowuje w trwaniu w i z Bogiem. Tu Pan Jezus czerpie siłę i światło! Bez Góry Oliwnej skazani jesteśmy na zagładę, niedotlenienie mózgu i serca. Przecież do szczytu góry z reguły nie docierają tumany kurzu! To spotkanie z Ojcem przemienia się w odkrywanie Ameryki w każdym wydarzeniu. Bóg widzi inaczej! Owa inność objawiona zostaje w osobistej więzi, poznaniu, którego wspólny mianownik brzmi miłość.

Gdyby spojrzał na ową kobietę postawioną na środku, skazaną według Prawa, tak jak to czynili oskarżyciele nie miałaby szans. Ileż spraw zmieniłoby swój bieg gdybyśmy starali się spojrzeć inaczej na ich tok? Czasami malutkie przestawienie akcentu odmienia całość spojrzenia. Gdyby posługiwał się logiką ludzką to piłatowym gestem obmyłby ręce i pierwszy wziął kamień do ręki. Wszak On mógł to uczynić, dodałbym z czystym sumieniem.

Ów dystans i inność w podejściu doprowadzały egoistów do szału, bo przebijał się przez te tumany. Gdyby się wczytali uważnie w Pisma nigdy by tak nie twierdzili, a odkryliby, że to oni są zdeformowani. Boga nie da się zdeformować! Bo ten na obraz i podobieństwo człowieka utworzony żadnym „bogiem” nie jest.

Jak nie słuchasz to popatrz

A Ty co mówisz? I tak nie posłuchamy Twej odpowiedzi, bo wystawić chcemy na próbę, aby mieć podstawy do oskarżenia. Radzi sobie Pan Jezus. Wiedząc, że cokolwiek by powiedział mogłoby zostać użyte przeciwko Niemu nie otwiera ust. Nie tłumacz jeśli ktoś nie ma najmniejszej ochoty tym się zainteresować.

Nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. Co pisał? Najwyższa wartość poznania Jezusa Chrystusa. Kto ma ten dar to domyśla się co pisał? Więcej, wie też co by jemu napisał Pan na piasku. Zamilkłby. I, daj Boże, wreszcie zaczął nasłuchiwać, a nie krzyczeć, oskarżać, by zagłuszyć. Grzechy innych są doskonałą przykrywką, by swoich nie widzieć, by bagatelizować je, by się odizolować udając, że nic się nie stało.

Trzeba było trudnych, ale prostych słów: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. Jedno zdanie, które winno być wyryte w naszych sercach, sercach chrześcijan. Nie trzeba ni słowa więcej! Jak dotrze to wszyscy jeden po drugim zaczniemy odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Odejść czyli nabrać dystansu. To takie wdrapanie się na szczyt, by lepiej widzieć.

Pan wobec i w grzechu

Sedno odkrycia w czasie tego spotkania. Najwyższa wartość poznania Pana naszego Jezusa Chrystusa… nieskończona i niekończąca się, bo Umiłowanego nie sposób poznać do końca, ciągle otwierają się nowe płaszczyzny i perspektywy. Czyż to nie fantastyczne doznanie, że Umiłowany nieustannie nas zaskakuje i zaskakiwać potrafi? Kiedyż nauczymy się, że jeśli On nie jest fundamentem to wszystko inne staje się śmieciem?

On jest osią centralną, której główną siłą motoryczną jest pokora. Staje wobec grzechu, pozostaje sam jeden, tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku, która popełniła zło. Tylko Bóg i grzesznik wiedzą czym jest grzech. Tylko Bóg jest w stanie uwolnić nas do niego.

Potępiamy za zło wtedy gdy uważamy, żeśmy sprawiedliwi. Pycha zaślepia, widzi drzazgę w oku brata nie dostrzegając belki w swoim. Tylko Pan Jezus swym słowem i gestem pisania zrywa bielmo z naszych oczu i wtedy nikt nie potępia. Odkrywając naszą grzeszność, przyznając się do niej czynimy akt miłosierdzia, bo słyszę coś niesamowitego: I Ja ciebie nie potępiam. A ostatnie zdanie nie jest żadnym warunkowym, tylko oznajmującym: Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

o. Robert Więcek SJ