Medytacja biblijna na 3 niedzielę zwykłą

Słowo i ciało

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: wyobrażę sobie, że idę za Panem Jezusem i uczestniczę w nabożeństwie w synagodze w Nazarecie. Dokładnie obserwuję z jakim namaszczeniem Pan podchodzi do zwojów Pisma, jak Jego ciało wyraża szacunek do słowa Bożego. Wsłucham się w orędzie, które się spełniło w Jezusie Chrystusie.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę kroczenia za Panem Jezusem, o doświadczenie pełni w relacji z Synem Bożym, o to bym moje oczy były w Nim utkwione.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Łk 1,1-4.4,14-21

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. Potem powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

Żywe ciało

Nie trybiki, a żywe ciało. Nie część systemu, a członkowie wspólnoty. Nie numer, a konkretna twarz. Nie etykietka, a ciągła niespodzianka. Tego żywiołu nie da się ogarnąć. Jedno jest pewne, że to nie ślepe odmęty, ale poukładane elementy. (por. 1 Kor 12,12-30) Kościół to żywioł, gdzie liczne członki stanowią jedno ciało. Oto różnorodność i jedność w Chrystusie dokonana! Każdy jest inny a pije z tego samego Ducha. Ciało, w którym każdy ma swe żywotne miejsce i odgrywa żywotną rolę. Noga jest nogą i potrzebujemy jej do chodzenia. Ręka do dawania i brania. Ucho do słuchania. Oko do patrzenia. Ciało, które dopiero jako całość funkcjonuje. Jako człowiek nie jestem tylko wzrokiem czy słuchem!
Czyż to nie dowód na istnienie Boga i to Boga, który ma niesamowitą fantazję! Liczne członki, ale jedno ciało. Ciekawe co by zrobił mózg bez czaszki? Albo ciało bez układu kostnego? Bóg tak ukształtował nasze ciała, by nie było w nim rozdwojenia. Jedność ciała Kościoła to zadanie, które stoi przed każdym członkiem: żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem. Bo wspólnota współcierpi, gdy jeden z niej cierpi. Bo wspólnota współraduje się, gdy jeden jest pełen wesela.
My przeto jesteśmy Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. Każdy na swoim miejscu ustanowiony i z określonym zadaniem, którego nikt inny nie może wykonać. Nie możemy wszyscy być apostołami czy prorokami. Potrzeba nam tych, którzy uzdrawiają i tych, którzy nauczają. Bez daru rządzenia ludzie będą ślepo szli ku przepaści. Każdy otrzymał swój własny dar.

Sakrament Słowa

Tak to właśnie ma się sprawa z relacją między człowiekiem a Bogiem, stworzeniem a Stwórcą. Żywotność, która nie pozwala wejść w sztywne schematy. Żywość, która nie pozwala zakrzepnąć krwi. Jak tu więc ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Czy to rzucanie się z motyką na słońce?
Zbadać wszystko dokładnie, ale nie na zasadzie rozebrania silnika samochodu i złożenia go na nowo! Tak nie da się zrobić z żadną historią konkretnego człowieka, z historią Boga-Człowieka. Trzeba wejść w tę historię, stracić ludzkie pojęcie obiektywności, bo z nią nie ma przeżycia.
Jak? Zgłębiając słowo Boże. Trwając przed Nim. Domagać się jak jeden mąż Księgi. Nie wyłączyć nikogo, kto jest zdolnym słuchać, żadnej sytuacji, w której ono może dotrzeć do uszu. Słuchać z zapartym tchem, tak, aby uszy całego ludu były zwrócone ku księdze Prawa. To uroczysty moment, podniosła chwila – trzeba podwyższenia w tym celu. I postawy szacunku względem Księgi – jakby samego Boga słuchali: cały lud z podniesieniem rąk swoich odpowiedział: Amen! Amen! Potem oddali pokłon i padli przed Panem na kolana, twarzą ku ziemi. Nie o bałwochwalstwo idzie! Domagać się czytania dobitnego i z dodaniem objaśnień, by każdy rozumiał czytanie. Dzieją się rzeczy niesamowite: lud płacze słysząc słowa Pana. To nie smutek, a radość jest znakiem działania Słowa: Nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją. (por. Ne 8,1-4a.5-6.8-10).
Przyjdzie taki czas, że w sercu i wokół mnie dziać się będą wielkie sprawy tzn. przyglądać się im będę w perspektywie Bożej: Dziś spełniły się słowa Pisma, któreście słyszeli. Dzieje się to w kontekście czytanego Słowa i żywego ciała – wspólnoty ludzi, a oczy wszystkich były w Nim utkwione. Proroctwo Izajasza wypełniło się w Jezusie Chrystusie co do joty.

o. Robert Więcek SJ