Medytacja biblijna na IV niedzielę Adwentu

Bożonarodzeniowy arras

Stanę w Bożej obecności.

Wprowadzenie 1: wyobrażę sobie trudną drogę w górach, w spiekocie i kurzu drogi; drogę przebywaną w pośpiechu. Towarzyszę Maryi w wędrówce. Towarzyszę jej w milczeniu wsłuchując się w odgłos Jej kroków i słowa, które płyną z Jej ust.

Wprowadzenie 2: prosić o łaskę przyjęcia Pana i niesienia Go tam, gdzie potrzebują Go ludzie.

Na początek przeczytam tekst ewangelii : Łk 1,39-45

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.
 

Przygotowanie dalsze

Do pewnych wydarzeń przygotowania trwają cały rok.
Tkamy arras bożonarodzeniowy w znoju i trudzie, w radości i poczuciu szczęścia. Trochę tak jak kochanie kogoś bliskiego: myśli, słowa, gesty, pomysły, projekty, niespodzianki idą w jego kierunku. Owa uwaga, św. Ignacy lubił mówić o miłosnej uwadze, nie koncentruje na zasadzie zaborczości. Czyż pamiętamy cały rok o naszych urodzinach czy też o ważnych datach żywota? Gdy zbliża się dzień narodzin przychodzi refleksja nad całym rokiem.
Przygotowania tkacza są pracochłonne i wymagają staranności. Im większa materia do objęcia, tym poważniejsze przedsięwzięcie. Przede wszystkim musi być pomysł, bo do niego poszukuje się i po znalezieniu podejmuje dotarcie do środków, które pomogą w jego realizacji. A tkanie to nie taka łatwa sprawa – ręczne krosna żądają koncentracji, zręczności, umiejętności wszelkiego rodzaju. I tak oto wszystko, co czynimy w ciągu roku przyczynia się (świadomie czy też nieświadomie) do tworzenia arrasu bożonarodzeniowego. To jest przygotowanie dalsze, o którym pamiętać nam trzeba.

Oto idę!

Poczęcie Syna Bożego i następujące po nim wydarzenia (jednego z nich jesteśmy dziś świadkami) to dynamika o niespotykanej sile. Taniec życia! Źródło tryskające tak bardzo, że szybko napełnia całą dolinę swą ożywczą wodą. Rozpędzająca się maszyna.
Jednak nie odbywa się to w ciepełku domostw. Trzeba wybrać. Należy wybrać się do potrzebujących. Cechuje owo bezpośrednie przygotowanie pośpiech. Jak to wygląda w przeddzień urodzinowego przyjęcia to nie muszę nikomu tłumaczyć. Nie wyruszymy bez konkretnej wskazówki. Maryja poszła do krewnej Elżbiety, gdyż uważnie słuchała słów Boga. Będę siedział w mojej klitce tak długo, jak długo będę głuchy. Słowo stało się ciałem i Bóg o tym mówi.
Boże Narodzenie to dokonywanie wyborów i wybieranie się, a horyzontem ku któremu zmierzamy okazuje się bliźni potrzebujący Boga. Owo wyruszenie Maryi sprawiło, że Elżbieta wyszła z ukrycia. Pomóż innym odkryć arras bożonarodzeniowy. Porusz w nich ów dar, który Pan złożył w sercu każdego z nas. Niech poruszy się na słowa Bożego pozdrowienia!

Nieogarniona radość

Bóg dopełnia tegoż arrasu! Pozdrowienie Maryi (prawdopodobnie proste: Szalom, niech Bóg będzie z tobą), poruszenie się dzieciątka i Duch Święty napełnia człeka po brzegi. Wtedy już nie można stawiać oporu. Krzyk sam wydziera się z serca, jak niepohamowana niczym fala łez w chwili wielkiego wzruszenia.
Czy człowiek wtedy plecie trzy po trzy? Czy wyrażając zdumienie, niedowierzanie, przecierając oczy ze zdumienia nad widzianym własnymi oczami cudem nie upoważnia czasami do bełkotu? Nie wiem co mówić i nie odzywamy się wcale. Czemuż to? Pod natchnieniem Bożego Ducha wiedzieć będziemy co mamy rzec: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Duch Święty odkrywa tajemnice, o których tylko On wie.
Wypełnione to jest nieogarnioną radością: takie hasanie serca, rozanielone bieganie, zachwyt opanowuje całego człowieka. Powraca po raz kolejny tajemnica Wcielonego Słowa. Elżbieta powraca do źródeł bożonarodzeniowego arrasu: Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Uwierz, że spełnią się słowa powiedziane ci przez Pana!

o. Robert Więcek SJ