Medytacja biblijna na 26 niedzielę zwykłą

Bądź bliźnim!


James Tissot (1836-1902): Jezus napomina apostołów (pomiędzy 1886 a 1894 r., Brooklyn Museum w Nowym Jorku)Tekst ewangelii: Mk 9,38-43.45.47-48

Wtedy Jan powiedział do Jezusa: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami. Lecz Jezus odrzekł: Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie, chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.

Chodzić z  w imię

Zdziwilibyśmy się widząc ile dobrego i prawdziwego czynią ludzie w imię Pana Jezusa. Nawet jeśli owi ludzie nie chodzą z nami (bo niby dlaczego mieliby to czynić?). Ten zwrot chodzić z kimś nasuwa pewną refleksję. Po pierwsze pytanie z kim chodzę, wokół jakich ludzi się obracam. Po drugie czy pozwalam innym chodzić z innymi i obracać się w innych środowiskach.
Czyż przez uczniów nie przemawia zazdrość? Ale o co? O Pana Jezusa? Niby w czym miałby być zagrożony Mistrz skoro owo wyrzucanie złych duchów odbywało się w Jego imię? Czyli zazdrość o swoją pozycję. Być może był ten człowiek wyrzutem dla nich. Bóg ma swoje drogi docierania do człowieka i udziela każdemu tyle, ile potrzeba. Byle to wykorzystać! Byle się tym podzielić! Bogacze z listu Jakuba mieli tyle – bogactwo jest darem – ale zbutwiało ono, szaty opanowały mole, złoto i srebro zardzewiało.
Powraca nam jak motto stwierdzenie w imię Pana Jezusa. Wszak jako chrześcijaninie wiemy, że to imię zostało wypowiedziane nad nami i to wg tego imienia żyć mamy! Wierzący wszystko stara się czynić w imię Pana.

Dziwna miara

Nie da się nauczyć do końca tego, co miarą Bożą nazwać by się dało. Dlaczego? Bóg mierzy bezmierną miarą. Nie jest to worek, do którego wszystko się wrzuca. To obfitość połączona z rozrzutnością. To ciągłe zaskakiwanie, zwroty wypadków tak niespodziewane, że obrażamy się na Pana.
Uczniowie zabraniają, a Nauczyciel: Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Ale przecież wykorzystuje on, Panie, Twoją pozycję, podpina się pod Ciebie, czerpie korzyści z praw autorskich. Tak nie wolno! Należy zareagować.
Ten człowiek źle o Panu Jezusie nie mówi. Rozglądnijmy się wokoło. Naprawdę, są ludzi, którzy czynią cuda w imię Boga, a dokładnie, którzy żyją po Bożemu. Wszak Pan działa przez bliźniego i jego sposób postępowania!

Bliźni miarą

Miarą jest drugi człowiek, powtarzam z uporem maniaka, bliźni, a nie jakaś jednostka. Właśnie dlatego wyżej powiedziałem, że Bóg posługuje się dziwną miarą. Bliźni, chcę czy nie chcę, podoba mi się to czy nie podoba, jest moim bratem, moją siostrą! Czyż nie upomniałbyś swego brata gdyby ten szedł ku śmierci? Czy to nie twoja sprawa?
Ciekawe komu dałbyś kubek wody do picia, gdyby nie było drugiego? Ciekawe jakie granice postawiłbyś sobie, gdyby w przestrzeni nie pojawił się bliźni? Ciekawe co by twoja ręka, noga czyniły, gdyby się okazało, żeś sam? Albo co by oko oglądało?
Bez bliźniego piekło powstaje wokół nas! Człowiek człowiekowi bratem, a nie wrogiem. Zabijając go w rzeczywistości zabijam samego siebie. Czy mam prawo, by pozwolić na zabijanie samego siebie? Czy uświadamiam sobie to, że pozwalając na zabijanie bliźniego unicestwiam siebie?
Tak więc: Bądź bliźnim! Tylko tyle i aż tyle!

Odetnij dostęp do zła!

Odetnij dostęp do zła! Nie daj się wciągnąć w jakieś gierki! Odetnij, nie cackaj się, bo gra idzie o wielką stawkę, o największą. Wyłup, wykorzeń. Przesada? Ciekawe co czynisz w sytuacji zagrożenia życia albo gdy ktoś blisko ciężko zachoruje. Jeśli widzisz, że ktoś trzyma się kabla i przez to jest rażony prądem to trzeba go od tego kabla oderwać, tak, na siłę oderwać. Chyba, że chcemy by zginął. Znieczulica sprawia, że nie czujemy bólu innych. To straszna choroba, bo obojętność powolutku, w małych dawkach, jak arszenik, rozwija się. Wydaje się nam, że to innych dotyka. Ze śmiercią bliźniego umiera cząstka mnie. Ta obojętność związana jest dziś z lękiem mówienia prawdy, nazywania rzeczy po imieniu.
Jak wielu dziś nie mówi źle o Panu Jezusie, choć wcale nie przeszkadza to im stawać przeciwko nam, Jego wyznawcom wykazując braki, niedociągnięcia, zarzucając zaściankowość, zacofanie itd. A spróbuj powiedzieć swoje przeciwko tymże perfekcyjnym wręcz bezgrzesznym  oskarżycielom.
Lepiej ułomnym, chromym czy jednookim być i tak wejść do królestwa Bożego, niż zostać wrzuconym do piekła  a dokładnie stworzyć to piekło tutaj, pośród nas i w nas. Jeśli nie ma Boga tak się właśnie dzieje i dobrze o tym wiemy.

o. Robert Więcek SJ