Medytacja biblijna na 5 niedzielę wielkanocną

Tworzymy Winnicę Pańską

Tekst ewangelii: J 15,1-8

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – o ile nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

Troska o wszystkie elementy

Uprawa winorośli wymaga trudu, ale daje też wymierne owoce włożonego wysiłku. Wszak winogrona to dzieci ziemi i słońca. Kto chce założyć winnicę robi to z największą pieczołowitością. Wiadomo, że trzeba ją usytuować na południowym stoku, wszak słońce jest konieczne do dobrego owocowania, że ziemia na tym stoku musi być dobrej jakości, no i szczepy winne najlepszego gatunku szuka. Na szóstej kategorii ziemi to tylko sosny zasadzić możemy, a pośledni szczep przyniesie też poślednie owoce. Włożony wysiłek przyniesie owoce.
Jest krzew winny i jest Ten, który uprawia winnicę. Dba o nią. Troszczy się. Trudzi się. Krzew winny stanowi jej ciało, obejmuje ziemię winnicy, syci się nią, by przynosić kiście winogron. Patrzymy na nie, radują one nasze oczy, wręcz ślinka cieknie, a czy pomyśleliśmy o złożoności całego procesu, o ważności każdego elementu. Zachwianie jednego powoduje osłabienie czy wręcz zdeformowanie innych. Już takie jakie być powinno nie będzie. Stąd dbałość Ojca o każdy najmniejszy szczegół! Ziemia, stoki, krzew i przycinanie jako wyraz szczególnej troski.
Żadna latorośl sama z siebie owocu nie przyniesie, bo jest to niemożliwe! Odcięcie się od krzewu powoduje śmierć, a jeśli nawet coś by zaowocowało to byłby to raczej cierpkie jagody niż słodkie winogrona.

Kod genetyczny

Ojciec nie musi karczować krzewu winnego. Zajmuje się latoroślami czyli tymi, którzy wyrastają z tegoż krzewu i które to owoce przynosić powinny. Nie obruszajmy się na tę powinność, bo doskonale wiemy, że z krzewu winnego rodzą się grona, a na jabłoni znajdziemy jabłka. Ta powinność jest kodem genetycznym. Najgorzej staje się, gdy ktoś próbuje ten kod genetyczne rozregulować czy też babrać się w nim, by coś poprawić.
Być może zabrzmi to trochę na zasadzie czarne-białe, ale mówimy o owocującej albo bezowocnej latorośli. Nie ma trzeciej drogi! Patrzy uprawiający na latorośle i widzi jak na dłoni, które przynoszą grona, a które są puste. I co ma zrobić? Pozwolić, by bezowocne wyjaławiały ziemię ciągnąć soki z krzewu winnego? Nie, bezowocną latorośl zatem odcina się.
A gdy widzi tę owocującą to nie wkłada rąk do kieszeni, tylko oczyszcza ją, przycinanie, by owoc obfitszy przyniosła. Nie idzie o żadne super krzyżówki czy ekstra-wydajne latorośle. Bóg nie wprowadza pojęcia wydajnej produkcyjności, niesamowitych dochodów, eksploatacji ponad miarę  do ostatnich soków, wycisnąć z krzewu wszystko.

Winnica Pańska dobrze wyposażona

Kościół jest winnicą Pańską. Bóg troszczy się o nią. Ileż w niej elementów, których nie wykorzystujemy? Płaczemy, że nie owoców nie ma, a skąd mają być skoro nie staramy się o dobre stanowisko, o dobrą glebę? Jaka jest nasza więź z Krzewem Winnym? Na ile z Niego czerpiemy soki ożywcze? Tak wiele pytań się rodzi. Ileż to razy ludzie obrażają się na Krzew Winny!
Jakie to elementy, stanowisko, ziemia, słońca promienie? Ze słów ewangelii wyłapujemy pierwszy podstawowy: Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Słowo Boże, które jest pokarmem (soki ożywcze) i światłem dla naszych stóp (czyli słońcem). Następnie trwanie w Bogu, bycie w ścisłej, osobistej, intymnej relacji z Nim czyli modlitwa (i wiara w jej realną moc). Te dwa elementy prowadzą naszą myśl do Eucharystii (i innych sakramentów), które też należą do elementów winnicy Pańskiej. I jeszcze odwołanie do rozumu i używania go w uprawie. Czy zabrania się nam tego?
Ileż tego jest! A jak z tego korzystamy? Czasami mam wrażenie, że traktujemy siebie jak ziemię dziesiątej kategorii… i jako konsekwencja owoce są tejże samej kategorii. Nie wmawiajmy sobie, że taki już jestem. Z reguły latorośl wyczuwa najlepszą ziemię! A głupia ta latorośl, która uważa, iż samopas dojdzie do owocowania! Niech zapomni o takich mrzonkach!

Jeżeli we Mnie trwać nie będziecie owoców nie przyniesiecie, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Połączenie trwania w Bogu, modlitwy prośby i obfitego owocu niech stanie się kierunkiem naszych serdecznych (z serca) rozważań. Oddajemy chwałę Ojcu przynosząc owoce, które są w nas, taki Boży kod genetyczny. To bycie Jego uczniami, w konkrecie, bo nie miłujemy słowem i językiem, ale czynem i prawdą (1J 3,18), przynajmniej staramy się zakorzenieni w jedynym Krzewie winnym!

o. Robert Więcek SJ