Obnażenie – refleksja na Niedzielę Palmową

Zrzucić wierzchnią szatę

Jesteśmy świadkami dwóch obnażeń. To pierwsze przy wjeździe do Jerozolimy. Rozentuzjazmowany tłum. Uniesienie. Wtedy nic się nie liczy. Człowiek robi rzeczy spontanicznie i wiele nie pojmuje ze swoich reakcji. Bo oto wjeżdża do miasta Człowiek na osiołku, a tłum się zbiera, wiwatuje, śle płaszcze przed Nim. Choć nie ma tu nic z triumfalnego wkraczania króla!
Świadkowie obnażają się! Zrzucają z siebie wierzchnią szatę, by odkryć swoje wnętrze. Wierzę, że właśnie w tym momencie są najprawdziwsi, bo nie są manipulowani. Choć rozproszeni to spontaniczność i jednomyślność reakcji wskazuje na ich serce. Pamiętamy króla Dawida, który jako potężny król ubiera się w zwykłą koszulę i tańczy przed Arką Przymierza nie wstydząc się tego? I choć wzgardziła nim jego żona on powtarzał, że czyni to dla Pana. A Paweł Apostoł, który wprost mówi o szaleństwie miłości?
Obnażenie przez Bogiem to nie może być nocny klub czy ekshibicjonizm. Przed Nim nie musimy nic ukrywać, zresztą cóż jest zakrytego, co by na jaw nie wyszło? Przed Nim możemy być sobą! Nie musimy wstydzić się siebie! Ukazać swe wnętrze Komuś, kto w Nim chce mieszkać! Wyśpiewać pieśń chwały! Wyznać, że On jest Mesjaszem!
Jednorazowy wybryk? Zapomnienie? Wszak pamiętamy dobrze, że ten sam tłum za chwilę będzie krzyczał: Ukrzyżuj Go! Czy warto? Czyż nie jest to głupie pytanie? Ile razy postępujemy tak samo, a ciągle drzemie w nas, tli się żar miłości, uwielbienia Boga?

Ogołocić siebie

Jesteśmy świadkami drugiego obnażenia. On, istniejąc w postaci Bożej… ogołocił siebie! To nie tylko wierzchnia szata. Bóg stanął nagi przed człowiekiem! A nagości tej nie muszę nikomu opisywać. Już sam fakt winien nami wstrząsnąć.
Takiej nagości nie pojmujemy, nie akceptujemy jej. Wzdrygamy się na myśl o niej, a czytanie męki Pańskiej udręką się staje (i to nie ze względu na długość lektury!). Obyśmy to sobie uświadomili.
Bóg ogołocił samego siebie stawszy się podobnym do nas. Zostawił wszystko, by być z człowiekiem. Śle przed człowiekiem płaszcz boskości, po którym deptamy nieustannie, z większym czy mniejszym albo też żadnym szacunkiem. Śpiewa Bóg pieśń chwały. Czyż stworzenie to usłyszy? Jakże spontaniczny jest Pan! Nikt by się nie spodziewał tego…

o. Robert Więcek SJ