Długa i trwała przemiana – medytacja biblijna na II niedzielę Wielkiego Postu

Długa i trwała przemiana

Tekst ewangelii: Mk 9,2-10

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

Przemiana czy małpowanie?

My też się mamy przemienić. Jednak na jaki wzór? Ileż małpowania w codzienności? Ileż lansowania dziwnych postaw, zachowań? Wielkie gwiazdy, które zrobią wszystko albo też prawie wszystko, by tylko zabłysnąć. Nastolatki piszczące na widok zdjęć aktorów, piosenkarzy czy piosenkarek. Zbiorowa histeria. Czy w przemienianiu się chodzi o małpowanie? Trendy oznacza, niestety, w wielu przypadkach bylejakość.
Najgorsze jest to, że zachowujemy się jak stado jakiś zwierzątek, które bezmyślnie biegnie truchtem lub też sprintem w kierunku przepaści, by potopić się w odmętach wody. Jakby nas z rozumu obrano. W tym małpowaniu to dochodzi do ohydnej manipulacji nami, naszą wyobraźnią, sercem, rozumem. To gwałt zadany człowiekowi! Jakże okrutny, bo niby bez skutków zewnętrznych. Traci się siebie, swą osobowość, swoje zdanie.
Wzór przemienienia nie wychodzi od nas! Nawet jeśli ktoś jest autorytetem to, każdy z tego zdawać sobie musi sprawę, że nie należy do tego człowieka jako własność. Prawdziwy autorytet, wzór do naśladowania opiera się na wartościach, które nas zachwycają i pociągają. Jeśli są nimi tylko wygląd zewnętrzny i ilość wydawanych pieniędzy, której nigdy mieć nie będziemy to kruchutkie te wartości i, jak pokazują historie lansowanych przez media bohaterów, bo autorytetami to raczej nie ma co ich nazywać, szybciutko się kończą, bo traci się rozum, smak, roztropność.
Ci, którzy promują takie przemienienie wcale nie przejmują się skutkami. Ich to nie obchodzi co się z ludźmi stanie. Byle nabić kasę! I z szybkością błyskawicy odsuną się od swoich, wydawałoby się pupili, gdy ci popadną w wielkie kłopoty. Czemu tego nie widzimy? Przecież to wszystko, ten proces jest systematycznie opisywany w gazetach, na portalach, w programach radiowych i telewizyjnych. Nie patrzmy tylko na odcinki, ale na całość serialu nam fundowanego (zresztą za nasze pieniądze).

Przemiana Chrystusowa

Pan Jezus przemienia się – odkrywa nowy, dotąd nieznany, choć przeczuwany wymiar swego życia. Czy chcę na to pozwolić? Jeśli tak to bądź z Panem, pozwól wyprowadzić się na górę wysoką, oderwij się od ziemskiego żywota, bądź osobno, odarty z zabezpieczeń. Tylko wtedy możesz widzieć, bo bielmo codzienności znika, bo głuchota ustępuję miejsca słyszalności.
Nie przestaję być sobą. Co więcej, owa przemiana odkrywa w pełni siebie samego! Nie lękajmy się być sobą! Czemu to ludzkie opinie mają kształtować nasz obraz? Wszak one są, czy chcą czy też nie, czy się zgadzają z tym, czy też nie, ograniczone, zawężające, redukujące – upadlające godność ludzką! W przemianie Taboru nic nie tracę – zyskuję tak wiele! Dokonuje się to nie od razu, bo na przemianę trzeba czasu.
Bóg jest obrazem człowieka, a człowiek ma być obrazem Boga. Tylko ze źródła mogę zaczerpnąć źródlanej wody. Każde inne pobranie będzie tylko pośrednim. Bełkot wydobywa się z naszych piersi. A co ma się wydobywać? Wszak nie wiadomo co i jak o tym powiedzieć. Schodzimy z góry do codzienności i sami nie wiemy (i inni nie wiedzą) co się wydarzyło. Dotknął mnie dziś Pan i gdy nadejdzie odpowiednia chwila owo dotknięcie się ujawni.

o. Robert Więcek SJ