Zadomowieni na pustyni – medytacja biblijna na I niedzielę Wielkiego Postu

Tekst ewangelii: Mk 1,12-15

Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu. Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

Przyglądając się naokoło mam wrażenie, że świat dzieli się na uczciwych frajerów i śmierdzących leniów, którzy nabijają się z tych pierwszych i ciągną ile się z systemów społecznych, a że te systemy są niedoskonałe i pełne dziur to nikogo nie muszę przekonywać. Ile sytuacji, w których potrzebujący i bardzo biedni nie dostaną (a zabierze się im resztki), a młodzi, wysportowani co miesiąc zgarniają rentę inwalidzką? Tworzymy pokolenie śmierdzących leniów (w sensie przenośnym i dosłownym także), bo ich ręce są nawykłe tylko do trzymania puszek piwa czy papierosów. Po co pracować jak państwo da? Lepiej odsiadywać ławki, rzucać pety na chodnik i obficie spluwać na pieskie życie.

Grzech śmierdzi

Żyjemy na pustyni i jesteśmy kuszeni przez szatana. Ten nie musi się za bardzo wysilać, bo prowadzić nas na pustynię, bo my chcemy się na niej zadomowić na stałe. Paradoks, przecież pustynia nie jest środowiskiem życia człowieka! Na pustyni ocieramy się o śmierć. Pozostanie na niej wyzwala w człowieku krwiożercze instynkty przetrwania za wszelką cenę. Tymczasem należy ku oazie się kierować. Tam życie.
Pustynia lenistwa. Przerażająca wizja ludzi, w dużej mierze młodych ludzi, o których pisałem na początku. Skąd te rentowe, zapomogowe pieniądze? Z podatków tych, którzy uczciwie żyć się starają. Powiedzieć nie kuszącemu i śmierdzącemu lenistwu. Czyż w fetorze wyczuję zapach kwiatów? A nasze lenistwo? Nieporządek w kuchni, pokoju, garażu. Rozpoczęte, a niedokończone roboty, sprawy, rozmowy.
Pustynia bylejakości, bo czym się karmimy? Nawet w sensie materialnym, ileż substytutów się kupuje zamiast kawałka normalnego pożywienia? Oglądamy seriale, które gadają banialuki o życiu, karmimy się wizjami ciągłych utarczek, zdrad, rozwodów, w których każdy z każdym i kiwamy głowami, że tak jest, a kto ruszył się, by coś w tym zmienić? W filmie się nie da, ale w życiu można.

Uporządkować

Człowiek nie jest spiżarką, lodówką, śmietnikiem. Nie można nawrzucać do niego byle czego, wstrząsnąć i uważać, że się poukłada. To wyższa szkoła jazdy! Co za dużo to niezdrowo! Co za mało to osłabia! Ileż trzeba równowagi! A sama nie przyjdzie! To prowadzi do doświadczenia braku sensu, marazmu.
Dlatego posprzątajmy wokół siebie. Umycie się nie polega to na wylaniu na siebie flakonu perfum, bo jeśli trafią one na nieumyte ciało to już o miłym zapachu nie powiemy. Nauczyć dzieci wyrzucać śmieci do kosza, by nie walały się pod nogami. Uczyć się rozumnej konsumpcji dóbr dostępnych, która opiera się na dobrych wyborach. Jedzenie, by nie walało się w śmietnikach czy na ulicy. Telewizja czy komputer, by nie stały się złodziejami czasu i zabójcami kreatywności, bo na to mamy czas, a na rodzinę, pogadanie czy Boga to nie mamy. Śmieci, nawet jak zamieciemy je pod dywan, śmieciami pozostają i prędzej czy później spod niego wyjdą.
Po cóż mi godziny jakiś spotkań, konferencji, zewnętrznego zaangażowania, gdy w domu nieład panuje? Widywałem matkę, która godzinami w kościele przebywała, a w domu dzieci głodne i zaniedbane chodziły, syna, który w wieku 25 lat nie słuchał rodziców, a w rzeczywistości robił, co i kiedy chciał. Co mi po poście o chlebie i wodzie jeśli w szafie i na półce jeden wieczny bałagan?
I jak w tym wszystkim mam odkrywać królestwo Boże? Czy do takiego śmietnika chciałbym zaprosić Pana Jezusa?

Zaplatanie warkocza

Bo królestwo Boże jest na wyciągnięcie ręki. Odkryć je to nawrócić się i uwierzyć Dobrej Nowinie. Te elementy przeplatają się jak warkocz. Nikt nie ustali, która część jest pierwsza, pierwotna, u podstaw innej. Bo podstawą jest głowa, na której rosną włosy, z których plecie się warkocz. Z tej samej głowy, a raczej z jej braku, można pleść, ale nie warkocz tylko trzy po trzy.

o. Robert Więcek SJ