Medytacja biblijna na 5 niedzielę zwykłą

Wolność w pójściu za Panem

Tekst ewangelii: Mk 1,29-39
Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich (1Kor 9)

Oto słowa-świadectwo-wyznanie św. Pawła! Wyrzekł je, bo przed oczyma i w sercu miał niedościgły wzór, samego Pana, Jezusa Chrystusa.
Pan stał się niewolnikiem tych, którzy Go potrzebują. On nie umie odmówić. Nie potrafi zbyć. Nie jest jednak chłopcem na posyłki czy kimś, kto spełnia wszystkie ludzkie zachcianki i kaprysy. Zależy Bogu na nas i nie da nam czegoś, co mogłoby nam krzywdę zrobić! Bierzemy sami, wyciągamy ręce po rzeczy, które nas ranią, redukują nasze człowieczeństwo, naszą ludzką godność.
Nie dorównać, ale upodobnić się do Wzoru.

Komunikat lekarski

Ważne, by przedstawić Bogu nasze gorączki! Tj. to wszystko, co prowokuje osłabienie, zniechęcenie, odbiera chęć do życia, do działania, do stawania się. Gorączka kładzie nas na łopatki, a dokładnie do łóżka, czyli unieruchamia. Jej przyjście ogłasza czas zawieszenia wszelkiej aktywności. Jesteśmy skazani na bezruch. Pozycja leżąca mówi, że nic nie możemy, że bezsilni jesteśmy. O tym należy Panu powiedzieć, jak to uczynili ci, którzy przyszli z Jezusem do domu Szymona i Andrzeja.
Jeszcze jeden element owego wskazania stanu zapalnego, a mianowicie ewangeliczne zaraz. My żyjemy innym zaraz, które uwidacznia niecierpliwość i pretensjonalność ludzką. Słyszę często, że coś musi się dokonać natychmiast, już, w tej chwili, bo jak nie… Ewangeliczne zaraz jest odnoszeniem spraw, wydarzeń i osób do Boga, pokornym powierzaniem ich Panu, bez wymuszania czy stawiania ultimatum.
To jest właśnie prawdziwa modlitwa, której też uczy nas w dzisiejszej ewangelii Pan Jezus. Jej klimat, ważność podkreślają okoliczności opisane przez Marka: Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił.

Dotykalna opowieść

Prawdziwa modlitwa jak opowieść. Opowieść prosta, konkretna, z serca dociera do serca słuchającego. A skoro słuchającym jest sam Pan! To On przychodzi do naszych gorączek, nie czeka na polepszenie stanu zdrowia. Nie boi się podejść do chorego, podnieść go ująwszy za rękę. Taki dotykalny jest nasz Pan! Za pomocą dotyku przenika do głębi serca i sprawia, że człowiek odzyskuje zdrowie. Oznacza to nie tylko zdrowie fizyczne, ale przede wszystkim zdolność bycia sobą tzn. dynamiczność, rozwój, żywotność, kreatywność, to wszystko, co gorączka unieruchomiła. Zresztą krótkie zdanie ewangelisty uwidacznia ową przemianę: … gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała.

Wędrowny Lekarz

Jeśli, to po co wszyscy Go szukają? Czyżby nie dlatego, by przywiązać Go do miejsca, by mieć źródło do swojej dyspozycji.
Pan Jezus do każdego przychodzi i nie ma stałego miejsca zamieszkania. Gdzie indziej czyli tam, gdzie Go potrzebują. Każdy próba związania Go kończy się niepowodzeniem. Podobna jest bardziej do majaczenia przy wysokiej gorączce.

o. Robert Więcek SJ