MEDYTACJA BIBLIJNA NA 22 NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ

Zyskać cały świat?
Nasza miniatura należy do cyklu obrazów ze średniowiecznego modlitewnika Devotionale pulcherrimum (Codex Einsidlensis 285), wykonanego w 1472 roku dla Ulricha Rösch (1463-1491), opata klasztoru St. Gallen, i w zasadzie nie pasuje do dzisiejszej ewangelii. Ewangelia 22 Niedzieli Zwykłej opowiada o rozmowie Jezusa z Piotrem (Mt 16, 21-27) i o Jego trudnej odpowiedzi, danej Piotrowi.Medytacja biblijna na 22 niedzielę zwykłą

Tekst ewangelii: Mt 16,21-27

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Wziąć krzyż

Bierność i aktywność potrzebne są w podejściu do tajemnicy krzyża. To podjęcie współodpowiedzialności za dzieło Boże. Nie ma siedzenia z założonymi rękami, jakiegoś zbijania bąków czy dłubania palcem w nosie. Nie Bóg go wymyślił, ale sam go podjął, by nie stał się znakiem hańby i śmierci, ale znakiem zbawienia i życia.
Krzyż można nieść na barkach, a można go wlec za sobą. Chyba nie trzeba tłumaczyć, która postawa i dlaczego lepszą jest. Utrata życia nie ma nic wspólnego z samobójstwem, zabijaniem siebie. To zwrócenie uwagi na to, iż źródło tegoż życia w Bogu się znajduje, że poza Nim króluje śmierć!

Uwiodłeś mnie, Panie

Bóg dał się uwieść człowiekowi! Wszystko dla mnie uczynił i czyni nieustannie. A bez tego piotrowego doświadczenia nie myślimy o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie nasza ocena sytuacji stanie się jakże ograniczona i zredukowana. Panika i gwałtowne nieprzemyślane ruchy owładną codzienności i nic nie będzie się nam podobało.
Jego droga moją drogą, jeśli tylko idę za Nim. Bo naśladuję Go nie na moich warunkach. Idę po śladach starannie i uważnie nakładając moje stopy na ślady Jego stóp. Trasa wędrówki ma jeden cel: powrót do domu Ojca, a wiedzie przez kilka szczytów: Tabor, Golgota i poranek wielkanocny. Taka kolej rzeczy i biada temu, kto próbuje ją zmieniać. Dobrego chrupiącego chleba nie da się zrobić bez umieszczenia go w piekarniku. Małe dziecko podczas nauki chodzenia nieraz się poobija i nikt się temu nie dziwi. Każda chwila przybliża nas do spotkania ze śmiercią, a zależy ono od spojrzenia na to doświadczenie.

Szkoda na duszy

Jeszcze jedno. Cóż to za korzyść, jakaż wielka musiałaby być (cały świat zyskać), skoro jej osiągnięcie doprowadzi do szkody na duszy? Nie myślimy o duszy. Uważamy ją za coś abstrakcyjnego, niezrozumiałego, a przecież intuicyjnie doskonale wiemy, jak wiele od jej stanu zależy.
Co to takiego? Nie umiem tego zdefiniować. Jakiś opis? Ojciec, który zaharowuje się kilkanaście godzin dziennie dla swej żony i dzieci, by wszystko miały, ale odczuwa w swym sercu nieokreślone uczucie, że to nie jest wszystko, że czegoś w tym brakuje. I ten ból jest właśnie bólem duszy. Wcale nie idzie o samozadowolenie. Matka, której syn schodzi na złą drogę też taki ból duszy odczuwa. Nauczyciel, który mimo włożonego wysiłku widzi jak jego poczynania idą na marne.
Tego bólu nie da się uniknąć, ale róbmy co się da, by nie ponosić szkody na duszy. Rany na duszy są niewidoczne, ale jakże bolesne! Stracone zaufanie. Zdrada współmałżonka. Fałszywe obmówienie. I wiele innych temu podobnych. Gdzieś wspólnym ich mianownikiem jest owo nieuporządkowane pragnienie osiągnięcia  własnej korzyści.

                                                                                                                                                             o. Robert Więcek SJ