MEDYTACJA BIBLIJNA NA UROCZYSTOŚĆ BOŻEGO CIAŁA

Okruch Chleba na głód świata

Medytacja biblijna na uroczystość Bożego Ciała

 

Tekst ewangelii: J 6,51-58

 

Jezus powiedział do Żydów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

 

Uwięziony w tabernakulum

 

Siedź sobie tam i nie przeszkadzaj. Najlepiej byłoby gdybyś nie wystawiał nosa poza mury kościoła, no może jeszcze po placu kościelnym to jeszcze sobie pochodzić możesz. Czyżby udało się reżimowi komunistycznemu wpoić (wsączyć) w nasze głowy przeświadczenie, że sprawa Boga jest całkowicie prywatna i w okolicach zakrystii załatwiona?

Wybudowaliśmy Ci wspaniały dom, piękne tabernakulum, czego Ty jeszcze od nas chcesz? Siedź sobie w tym domu i nie marudź tyle. No właśnie, jakbyśmy złapali jakiegoś rzadkiego ptaka i trzymali go w złotej klatce-więzieniu. Ciekawe czy zgodziłbyś się na takie traktowanie?

Bo takie postawienie sprawy jest wygodne. Mogę przeżywać nawet ekstazy, byle w kościele, ale do domu to już go nie wpuszczam, bo i po co? Jedno to bycie w kościele i rozmowa z Bogiem, a drugie to życie codzienne. Czyż nie jest to jakaś schizofrenia czy wręcz absurd? Ujmuje to po troszku przysłowie: Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek, bo przecież nigdy nic nie wiadomo. A w tym przypadku wiadomo

 

Jeśli kto spożywa będzie żył na wieki…

 

Słyszeliśmy w Ewangelii, że Bóg stał się pokarmem, a jeść trzeba codziennie. Pokarm jest konieczny do życia! Nie wystarczy tylko co jakiś czas dostarczyć organizmowi środków odżywczych. Doprowadzimy do anoreksji, a pomimo to, iż znamy fatalne (wręcz śmiertelne) skutki tejże choroby, trwamy w niej i oburzamy się, jeśli ktoś nam zwróci uwagę.

Oczywiście każdy wybiera to, co spożywa i doskonale zdajemy sobie sprawę, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek. Warto czasami (a uroczystość Bożego Ciała jest ku temu wyśmienitą okazją) zastanowić się czym karmię nie tyle ciało, co serce i ducha. Od tego naprawdę wiele zależy.

Tutaj należy też wspomnieć o odczuwanym głodzie. Co jest moim głodem? Za czym idą oczy, serce, rozum? Syty nie zrozumie głodnego. Kto nie doświadczył głodu nie pojmie konieczności spożywania chleba, bo o bardziej wyszukanych potrawach śnić będzie.

 

Nie zapomnij o Bogu

 

Mówi autor Księgi Powtórzonego Prawa, że człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana (Pwt 8). On tu czeka nieustannie. Weź Go ze sobą. Nie masz kogo się wstydzić. Ojcowie Kościoła używają określenia więzień tabernakulum. Pokora Boga objawia się w tym połamanym kawałku Chleba. Oczekuje jak żebrak u bram człowieczego serca.

Chyba, że Bóg nam niepotrzebny. Wtedy wszystko jest jasne…

 

o. Robert Więcek SJ