Archive for Grudzień 2011

OGŁOSZENIA PARAFIALNE

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi
01.01.2012
1. Serdeczne Bóg zapłać za ofiary złożone w drugi dzień świąt. Zebraliśmy 1700 euro, które zostaną przeznaczone na utrzymanie kleryków jezuitów studiujących w Krakowie.
2. W pierwszy piątek stycznia obchodzić będziemy Uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli).  Nie będzie Mszy o 8:00 rano, pozostałe Msze według porządku niedzielnego. Zapraszamy zwłaszcza na godz. 11:00 na obrzęd poświęcenia kadzidła, wody i kredy. Ze względu na uroczystość nie obowiązuje w tym dniu żaden post. Mszę świąteczną odprawimy również w czwartek o 19:00.
3. Ojciec proboszcz zaprasza na dzielenie vasylopity w przyszłą niedzielę o godz. 12:00 w sali KEO.
4. „Którędy do Betlejem” to tytuł widowiska teatralnego dla dorosłych i dla dzieci, które zostanie przedstawione w sobotę 14 stycznia o 18:30 oraz w niedzielę 15 stycznia o 17:00.
5. Przypominamy, że dziś o 17:30 odbędzie się Noworoczny Koncert Debiutantów. Szczegółowy program jest wywieszony w gablocie.

Medytacja biblijna na uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi

Noworoczny uśmiech Boga

Tekst ewangelii: Łk 2,16-21

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki].

Rozpromienione oblicze (Lb 6,22-27)

Niech rozpromieni oblicze swe nad tobą. Widziałeś rozpromienione oblicze drugiego człowieka? Rozbłyska jak gwiazda pośród nocy, jak płomień świecy w ciemności. Jest jak krople wody na suchą spękaną ziemię. Takie roziskrzone oczy, gdy widzą umiłowanego (i wcale nie liczy się jego stan).
Kraśnieje lico Boga, gdy spogląda na nas. Nie chce za nas podejmować decyzji i ich realizować, bo byłaby to zabawa w dom lalek. Raduje się, rozpromienia się Jego oblicze, każdą naszą sprawą. Takie roziskrzone oczy, gdy widzą umiłowanego (i wcale nie liczy się jego stan).
Owo rozpromienienie nie jest owocem czegoś. Nie ma ciągu przyczynowo-skutkowego. Rodziców twarze pokrywają się promieniami radości (dodaj łzami oblewają policzki) gdy usłyszą pierwsze wypowiedziane słowo, gdy zobaczą pierwszy samodzielnie postawiony krok. Nie z powodu słowa czy kroku, ale dlatego, że kochają i z tego wypływa dostrzeżenie rozwoju. Bo miłość jest rozwojowa. Tylko ten, kto kocha przyjmie i ucieszy się dzisiejszym błogosławieństwem. No i jest zaraźliwe. Lgniemy do ludzi o rozpromienionym obliczu.

Nie na łapu capu

Łukasz podkreśla pewien pośpiech w działaniu pasterzy, ale wiemy dobrze, że to nie byli ludzie zbyt łatwowierni. Prostota często mylona jest z głupotą i naiwnością, jednak pasterze, o których jest mowa to ludzie, którzy wiele przeszli. Choć pośpiesznie udali się do Betlejem to nie działanie jest na pierwszym miejscu. Ono ma być owoce rozwagi. Nic na łapu capu.
Usłyszawszy nowinę przygotowują się do drogi. Każdy bierze to, co ma pod ręką (nie na zasadzie co mu wpadnie do ręki), a tradycja podkreśla, że ubogi dary okazały się najbardziej potrzebne. Zresztą każdy podzielić się może tylko tym, co ma. (to tak w perspektywie nowego roku)

To jest od Pana Boga

A gdzie tu znaleźć Niemowlę? Realizacja wymaga zastanowienia się, trudu poszukiwań, odwagi zadawania pytań i uważnej obserwacji znaków. Poszli i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie – tak, jak zostało im powiedziane. Natychmiast, gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu.
Kiedy uwierzę, że coś jest od Pana (marzenie, pragnienie, życzenie) to jeśli nawet nie widzę konkretów ludzkich (z reguły są tylko główne zarysy) zmierzam w dobrym kierunku. Iluż znamy ludzi, którzy zaufali Bogu, przeszli swoje, ale wiemy, że zmierzają do celu. Ich życie o tym mówi. To świadectwa, które winni nas ubogacić albo też, wracając do aaronowego błogosławieństwa rozpromienić nasze oblicze. Ponuractwo niemile widziane!
Zresztą wystarczy posłuchać relacji ewangelisty o przemianach, które dokonały się w sercach pasterzy: A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Zdziwić się, zachować i rozważyć

Opowieść o Bogu i Jego magnalia Dei zbija z pantałyku. Czasami wydaje się nam bajką, takimi pobożnymi życzeniami, jakby naciągacze chcieli dla własnej korzyści do czegoś nas przekonać. Stąd owo zdziwienie, a może nawet zdumienie, bo jak tu prostakom takie rzeczy zostały objawione, prawdopodobnie też ich język zionął wprost prostotą, bez polotu, bez figur retorycznych. Należy przebić się przez mur niedowierzania.
Jak to uczynić? Tak jak to czyni Matka Pana: Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. Tego życzę każdemu na każdy dzień roku!

o. Robert Więcek SJ



Medytacja biblijna na święto Świętej Rodziny (30 grudnia)

Boża równowaga rodziny

Tekst ewangelii: Łk 2,41-52

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Z tej ziemi

Jakiż to model katolickiej rodziny jest lansowany przez media i wojujących z Bogiem i wierzącymi i jakże to zafałszowany obraz! Przede wszystkim wielodzietna, bo przecież Kościół ma hopla na tle rodzenia i redukuje rodzinę do wylęgarni. Efektem tegoż nie może być nic innego jak patologie wszelkiego rodzaju. Podaje się też wymiar głupoty i ograniczenia tejże rodziny, gdyż nie troszczy się ona o byt. A czemu? Bo, z przymrużeniem oka lub ironią powtarza się, w Bogu pokłada nadzieje.
W zamian proponuje się rozwiązłość, nie podejmowanie odpowiedzialności, ciągłe rozwody. Wpatrujemy się w te anty-ikonę rodziny i nie reagujemy w sobie. Łykamy jak ryba przynętę i kiwając głowami potwierdzamy, że lansowany obraz jest prawdziwy. Oczywiście na podstawie porównywania się, że im wolno, a nam nie wolno.
Czego nie wolno? A jeśli nawet nie wolno to kto zadał sobie trud, by poszukać odpowiedzi na pytanie o dlaczego? Jakie owoce owego nie zważania na nie tędy droga to niech każdy rozejrzy się dookoła? Związki nieformalne, bo po co się wiązać, zawsze odejść można. Małżeństwa z przypadku, z pośpiechu. Niechciane dzieci. Dzieci rodzące dzieci. Przekrocz zakaz raz, a potem się zaczyna sypać.

Na tej ziemi

Dziś wpatrujemy się w ikonę Świętej Rodziny. Na pewno nie jest nie z tej ziemi. Czyż kiedykolwiek zastanowiliśmy się na jej warunkami bytowymi? Powiemy, że to były inne czasy i dobrze, bo już większość nie mieszka w mieszkaniach drążonych w skałach i to razem ze zwierzętami. Z tymi mieszkaniami to takie eufemizm, bo to było jedno pomieszczenie. Dziś odkręca się kurek i woda się leje, a wtedy wymagała taka banalna czynność o wiele więcej trudu. Nie liczcie, że pomoc społeczna istniała, a pracy stałej to raczej nie było dla cieśli, nawet dobrego.

Zrównoważenie

Gdy kontempluję ikonę Tej Rodziny zachwyca mnie równowaga tam panująca. Nie mamy zbyt wiele danych, ale wpatrzenie się w Pana Jezusa, w Maryję i Józefa może przynieść tyle dobroci, serdeczności i przede wszystkim pokoju w nasze rodzinne relacje. Rodziny nikt sobie nie wybiera i zdaję sobie sprawę, że nie ma idealnych rodzin. Cóż w rzeczywistości oznacza takie stwierdzenie? Żebyśmy nie tworzyli tego, czego nie ma! Stwierdzenie idealna oznacza poza rzeczywistością, a przecież rodzina normalna w tejże rzeczywistości jest najbardziej osadzona i jako taka niesie w sobie kapitał, by podjąć codzienność.
Powracam do zauważonej równowagi. W wymiarze materialnym to równowaga między skrajną nędzą a zachłannością. Biedna była Maryja, Józef do najbogatszych nie należał. Ona nie pracowała zajmując się gospodarstwem, a on chwytał się pojawiających się zajęć, by utrzymać rodzinę. Pamiętamy tę przypowieść z ewangelii, w której ludzie stoją cały dzień na rynku, by ktoś ich najął.
To także równowaga między modlitwą, pracą, a odpoczynkiem, między byciem z Bogiem, a byciem w rodzinie. Bogobojna to rodzina! Jej członkowie mają czas na Boga i na siebie nawzajem. Czyż nie najbardziej brakuje dziś bycia razem w rodzinie? W tej równowadze jak źródło pięknego światła rozbłyskuje godność przeżywania każdego dnia i dopełniania obowiązków zgodnie z możliwościami, a nie ponad nie.

Niebo i ziemia

I jeszcze jedno, chodzą z głową w chmurach i jednocześnie stąpają twardo po ziemi.  To jest możliwe! Zaskoczenie staje się wymiarem budowania więzi, przecież nawet po latach bliźni, o którym mówiliśmy, że znamy go od podszewki, potrafi nas zadziwić! Oto dwunastolatek wprawia w zadziwienie nauczycieli, no a rodzice Pana Jezusa na ten widok zdziwili się bardzo.
Bycie w rodzinie to przygoda. Tyle z tym, że w przygodzie należy uczestniczyć, a nie stanąć na uboczu zgodnie z regułą światową, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu i to z boku. Uczestniczyć w tym reality show, nie pod kamerami i dla publiki złaknionej intymności (bo swojej nie umie dostrzec), ale dostrzegając babcię, dziadka, ojca, matkę, brata, siostrę i członków dalszej rodziny i niosąc pomoc wedle możliwości.
Nie wszystko od razu da się pojąć i objąć. Bez wymiaru posłuszeństwa nie ma mowy o budowaniu rodziny, a ono dotyczy wszystkich członków rodziny. Tylko wspomnę, że posłuszeństwo rozważam tutaj w kategoriach posłuchu, słuchania, wsłuchiwania się i prowadzenia dialogu. Tam, gdzie nie prowadzi się dialogu umiera relacja! Pierwszy krok? Niech woła św. Paweł: wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego (Kol 3). Tak jak to czyniła Matka Pana, która chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Tylko w takim domu, takiej rodzinie można czynić postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

o. Robert Więcek SJ



ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

DOBRO POWRACA

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z kiermaszu parafialnego.

Aby przejść do galerii proszę kliknąć na fotografię poniżej.

TERMINY MSZY I SPOWIEDZI

 
TERMINY MSZY ŚWIĘTYCH
 
Sobota
24.12.2011
WIGILIA
Niedziela
25.12.2011
BOŻE NARODZ.
Poniedziałek
26.12.2011
 
 
Piątek
06.01.2011
OBJAWIENIE PAŃSKIE
 —–
 8.00
 —–
 
 —–
 
 9.30
 9.30
 
 9.30
 
11.00 grecka
 —–
 
11.00 grecka
 
12.30
12.30
 
12.30
 
16.00 chrzest
 
 
 
18.00
Wieczerza Wigilijna
18.00
18.00
 
18.00
 
 
 
 
 
20.00 Pasterka
20.00
20.00
 
20.00
21.30 Pasterka
 
 
 
 
23.00 Pasterka grecka
 
 
 
 
 
TERMINY SPOWIEDZI
 
Niedziela
18.12.2011
Poniedziałek
19.12.2011
Wtorek
20.12.2011
Środa
21.12.2011
Czwartek
22.12.2011
 
Piątek
23.12.2011
 
Sobota
24.12.2011
Wigilia
pół godz. przed
każdą Mszą św.
 
17.00-19.00
 
17.00-19.00
nie ma
spowiedzi
 
17.00-19.00
 9.00-13.00
16.00-20.00
 9.00-13.00
13.30-16.00
 
         prosimy nie odkładać spowiedzi na ostatnią chwilę przed świętami
         25 i 26 grudnia nie spowiadamy
         od 27 grudnia do 8 stycznia dyżury spowiedników będą krótsze niż zwykle (15 minut przed Mszą św.)

OGŁOSZENIA PARAFIALNE

IV NIEDZIELA ADWENTU
18.12.2011
 
1. Prosimy o modlitwę za zmarłego o. Joannisa Voutsinosa, jezuitę greckiego, którego pogrzeb odbył się wczoraj.
2. Serdecznie dziękujemy wszystkim dobroczyńcom i organizatorom Kiermaszu Świątecznego. Dzięki Waszej ofiarności udało się zebrać 7150 euro na pomoc najbardziej potrzebującym.
3. Tematem katechezy dla dorosłych w poniedziałek po Mszy wieczornej będzie tajemnica Pisma Świętego.
4. We wtorek o 19:00 nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Kartki z prośbami i podziękowaniami można składać w kancelarii.
5. Ostatnie roraty zostaną odprawione w piątek o 6:30 rano. W sobotę 24 grudnia Mszy porannej nie będzie.
6. W tym tygodniu spowiadamy w poniedziałek, wtorek i czwartek od 17:00 do 19:00, w piątek i sobotę od 9:00 do 13:00. Można tę spowiedź potraktować także jako przygotowanie do pierwszego piątku, który przypada w Uroczystość Objawienia Pańskiego.
7. Pasterkę po polsku odprawimy w sobotę o 20:00 i 21:30, będzie także Pasterka w Nafplio o godz. 20:00. W Boże Narodzenie dodatkowa Msza chrzcielna o 16:00. W drugi dzień świąt nie będzie Mszy o 8:00 rano.
8. Jeszcze dziś można zapisać się na Wieczerzę Wigilijną, która odbędzie się w sobotę o godz. 18:00 w sali pod kościołem.
9. Wyjazd dzieci do Leondio na spotkanie z biskupem Nikolaosem Foskolosem odbędzie się w środę 28 grudnia w godz. 9:30-16:30. Autokar odjedzie z ul. Acharnon na wysokości kościoła. Prosimy zaopatrzyć dzieci w zabawki i drugie śniadanie. Przy zapisie w kancelarii należy podać wiek dzieci i telefon do rodziców.
10.  Zapisy na kolędę dzisiaj po Mszach św. w dużej sali pod kościołem. W przypadku rodzin mieszkających bliżej kościoła możliwe będzie ustalenie daty jeszcze dzisiaj. Pozostałych parafian prosimy o cierpliwość – będziemy umawiać się przez telefon. Kto dysponuje samochodem i mógłby pomóc w kolędowaniu, prosimy o zaznaczenie tego na kartce. Kolędę rozpoczniemy już 27 grudnia.
11. Młodzież z oazy sprzedaje przed kościołem kartki Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom.
12. W kancelarii są dostępne opłatki i świece na stół wigilijny, świąteczne wydanie „EKG” i nowy numer „Posłańca”.

MEDYTACJA BIBLIJNA NA IV NIEDZIELĘ ADWENTU

Dom dla Boga!

Teksty biblijna: 2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16 i ewangelii: Łk 1,26-38

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś między niewiastami>. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

Chodzący po ziemi

Król Dawid to sensowny gość i taki uważny na szczegóły. Odkrywa dobrobyt i całkiem udane życie. Zamieszkał w swoim domu i to nie byle jakim, bo pałacem cedrowym nazwane (czyli nie jakiś tam domek czy kwatera). Nie odbiło mu! Wie i pamięta (choć czasami zdarzało mu się zapomnieć!) o Źródle jego powodzenia. Ja w pałacu cedrowym (zatroskany o siebie), a Arka Boża mieszka w namiocie. Od razu widać, że coś nie gra!
Czyżby coś za coś? Raczej nie. To z serca ogarniętego miłością wypływa to pragnienie. W miłości nie ma skąpstwa. W niej wszystko rzuca się na szalę.

Przekierowanie Boże

Ale Bóg nie szykuje miejsca dla siebie, nie troszczy się przede wszystkim o swój dom. Jest zatroskany o człowieka i jego mieszkanie. Nie obchodzi Go czy mieszka w namiocie (czego potwierdzenie znajdziemy za kilka dni, kiedy to odkryjemy, że zamieszkał w ruderze, w norze, w grocie, pośród zwierząt i nieokrzesanego ludu).
Ten Bóg ciągle zaskakuje! Tak obdarował Dawida, a kiedy ten pragnie wystawić mu dom godny Króla królów słyszy, by tego nie robił.
Nie zawsze zamierzenia serca ludzkiego (te najlepsze!) współgrają z wolą Boga. Trzeba odpowiedniego czasu, czasu oczekiwania i czasu przygotowania do spełnienia się pragnienia, a przede wszystkim czasu na to, by ludzkie pragnienie przeniknięte zostało Bożym spojrzeniem i dotykiem.

Obiecanki cacanki

Ludzkie plany poddać trzeba cierpliwości. Bo one mają być budowane na obietnicy Bożej. On jest ich fundamentem i gwarantem ich realizacji w czasie. To nie obiecanki cacanki, ale realne, rzeczywiste i w swoim czasie dotykalne Wydarzenie. Podkreślam ów swój czas, bo jest czas rodzenia i umierania, budowania i burzenia, pracy i odpoczynku, oczekiwania na spełnienie obietnicy i jej spełnienie. Dawid próbował przyspieszyć i Bóg mu nie pozwolił. Czyż dmuchanie na pąk ledwo co rozwinięty pomoże ukazać się i przetrwać kwiatu? Nie spieszy się Pan. Daje szansę za szansą, okazję za okazją. Zwiastowanie i narodzenie powtarzające się za każdym razem, gdy Boga zaprosimy i pozwolimy Mu zamieszkać rozbić namiot  między nami.

Inna postać a to samo spełnienie

Drugim bohaterem jest Maryja. Całkowicie inna od Dawida. Nie planuje pałaców, bo ma pałac zdolny pomieścić najwyższego. Na pytanie retoryczne skierowane do Dawida: Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? odpowiada z pokorą: Niech się stanie według słowa Twego. Jej serce, ciało, życie jest zdolne przyjąć Pana. Człowiek jest zdolny pomieścić w sobie Boga, jest Jego świątynią, Jego mieszkaniem.
Wie doskonale jak wielkie rzeczy Pan uczynił w jej życiu. Rozmawia z Bogiem zanim podejmie decyzję. Nie chcę na siłę uszczęśliwiać Boga swoimi planami.
To w życiu Dawida i Maryi wypełniły się te same obietnice: Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś  Dam ci sławę największych ludzi na ziemi.  obdarzyłem cię pokojem ze wszystkimi wrogami.  Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem .

o. Robert Więcek SJ




OGŁOSZENIA PARAFIALNE

III NIEDZIELA ADWENTU
11.12.2011
 
1. Serdecznie witamy ojca rekolekcjonistę Marcina Barana SJ, który przybył do Aten, by pomóc nam w odnalezieniu najlepszej odpowiedzi na kryzys. Ciąg dalszy rekolekcji będzie w poniedziałek i wtorek o godz. 19:00.
2. Na kolejną katechezę dla dorosłych zapraszamy w poniedziałek 19 grudnia. Tym razem pochylimy się nad tajemnicą Pisma Świętego. W ramach zadania domowego warto przeczytać papieską adhortację o Słowie Bożym, która jest do nabycia w kancelarii.
3. Roraty odprawiane są w piątki i soboty o 6:30 rano.
4. Osoby samotne, które chciałyby uczestniczyć w parafialnej Wieczerzy Wigilijnej, mogą zapisywać się w kancelarii do niedzieli 18 grudnia. Przy zapisie należy wpłacić 10 euro i wziąć zaproszenie, które będzie sprawdzane przy wejściu na salę. Jeśli ktoś jest w trudnej sytuacji finansowej, może otrzymać zaproszenie bezpłatnie, ale niech koniecznie zapisze się na listę.
5. W kancelarii są dostępne opłatki i świece na stół wigilijny.
6. Osoby, które chciałyby zaprosić księdza z wizytą duszpasterską, prosimy o dokładne wypełnienie kartek dostępnych przy wejściu do kościoła. By ułatwić odnalezienie podanych adresów, warto zapisać również nazwy najbliższych przecznic, między którymi znajduje się wasz dom. Wypełnione kartki będą przyjmowane po Mszach w przyszłą sobotę i niedzielę. Po 18 grudnia zapisanie się na kolędę nie będzie już możliwe.
7. Dziś odbywa się w parafii Kiermasz Świąteczny. Zapraszamy do sali pod kościołem na występy dzieci ze Szkoły Polskiej i przedszkoli, a także do degustacji polskich potraw i ciast. Warto spróbować szczęścia w loterii fantowej, bo większość losów wygrywa i jest sporo nagród pocieszenia. Cały dochód będzie przeznaczony na pomoc najuboższym. Eucharystię w intencji dobroczyńców odprawimy w przyszłą niedzielę o godz. 18:00.

MEDYTACJA BIBLIJNA NA III NIEDZIELĘ ADWENTU

Być gwiazdą przy Wschodzącym Słońcu


Tekst biblijny: J 1,6-8.19-28

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

U szczytu chwały

Wiemy dobrze jak popularność może pomieszać w głowie! Głupieje człowiek, traci głowę i orientację. Życie to nie teatr! Nie można w nim przyjmować co chwilę innej roli. Życie to angaż na całość! Zbyt częste zmienianie ról prowadzi do utraty tożsamości. dla wierzącego to zamknięcie się na działanie Ducha Świętego. Bo w końcu człowiek już nie wie kim jest i w jakiej sztuce gra.
Chrzciciel jest u szczytu chwały! Tak wielu do niego przychodzi. Znaki, które czyni są ewidentne: przemiana serc najbardziej zatwardziałych! Głoszenie prawdy, która przyjęta przewraca świat do góry nogami. Dlatego delegacja z Jerozolimy udaje się do niego. Po co? Wybadać teren. Sprawdzić czy będzie z tego jakiś interes, czy czasami nie warto podejść, by nie stracić, by nie wypaść z biegu, by nie przestać być trendy (jakbyśmy to dziś powiedzieli).
Przyglądnijmy się z uwagą ludziom, którzy dziś są u szczytu popularności. Przypomnijmy sobie tych, którzy byli tam jeszcze wczoraj. Samo stwierdzenie u szczytu mówi jasno (choć nie zwracamy na to uwagi), że nie jest się na szczycie. A jeśli nawet jest się na topie, to szybciutko z niego się schodzi, takie jednosezonowe hity.

Chrzciciel i fałszywi prorocy

Jak różnica między Janem Chrzcicielem a współczesnymi fałszywymi prorokami? Ten pierwszy wcale nie pchał się na pierwsze miejsca. Wiemy przecież, że poszedł na pustynię, że ubierał się w skórę wielbłądzią, że jadał szarańcze, a ludzie przychodzili do niego właśnie tam.
Ci, którzy promują siebie (choć nie jestem przekonany ile w tym ich samych, a ile manipulacji nimi) windują się na szczyty. Niestety w wielu przypadkach po trupach, w skandalach, innych zachowaniach, prowokacjach. Są oni z dala od ludzi. Być może ludzie ich podziwiają, ale nie idą do nich (chyba, że rozhisteryzowani fani), bo czują, że ten świat nie jest dla nich. To mnie pociesza, bo wskazuje na to, że jeszcze nie utraciliśmy instynktu samozachowawczego.
Jan Chrzciciel głosi prawdę, a dokładniej całą prawdę. Nie boi się ukazać zła, nazwać go po imieniu, nie jest politycznie poprawny. Brzydzi się półprawdami, niedopowiedzeniami. Nikt nie może oskarżyć go o to, że widzi zbyt czarno-biało rzeczywistość. Wystarczy tylko uważnie przeczytać całą relację o tym, jak przyjmował tych, którzy przyszli nad brzeg Jordanu. Gdy dociera do niego komisja śledcza odpowiada jasno kim nie jest i podaje definicję siebie samego. On wiedział kim jest, kto go posłał i jaka jest jego misja.
Przyglądając się współczesnym gwiazdom na topie odnoszą wrażenie jednej wielkiej mistyfikacji. Mówią, ale jakby nie wiedzieli, co mówią. Oglądam marionetki, które tak naprawdę nie mają własnego zdania. Wprost ociekają poprawnością polityczną, nawet jeśli wywołują skandal jest on w określonym zabarwieniu i nie dotknie dziedziny tego, co mogłoby być niepoprawne. Prawda? A cóż to jest prawda rozbrzmiewa w ich wypowiedziach. Ja jestem bankiem prawdy, bo jestem u szczytu chwały. A upadek ich, jak mówi Pismo, był wielki, czego świadkami jesteśmy na co dzień.
Jeszcze jedna sprawa. Prorok będąc na topie mówi takie słowa: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Czy pasuje nam ta wypowiedź? Jak to możliwe? Psycholog powie, że ma małe poczucie wartości siebie. Uśmiecham się. Chrzciciel, jak wyżej wspomniałem, doskonale wie co robi i jak to jest wielkie. Ma w sobie pokorę i właściwy punkt odniesienia. Jest świadom tego, iż został posłany i obdarowany wszelkimi darami do wypełnienia posłannictwa. Nie czerpie z siebie, choć dobrze wykorzystuje swoje zdolności. Trudno jest znaleźć gwiazdę, która byłaby pokorna. Woda sodowa sławy tak szybko i mocno uderza do głowy, że dosłownie głupieją. Uwaga, nie wolno igrać z ogniem, bo można się poparzyć.

Na wzór Jezusa Chrystusa

Dlaczego o tym mówię. Czemu tak mało o Panu Jezusie? A o kim mówił Jan? Na kogo przyjście przygotowuje? Jeśli umieszczę siebie w świetle reflektorów i będą one świeciły mi w oczy to nigdy nie zobaczę przychodzącego Pana. Dziś ludzie uciekają z wielkich miast, by zobaczyć niebo usłane gwiazdami. W ewangelii wychodzą z domów, aby zobaczyć oderwać się i spojrzeć na siebie w innym świetle.
Chrzciciel jest taki, bo jest chrystusowy. Umiłowanie człowieka i świata, wyznawanie prawdy i pokora w podejściu do rzeczywistości znaczą jego biografię. Bóg jest właśnie taki! Jan przyszedł zaświadczyć o światłości, a nie o jakieś bladej poświacie gwiazd na topie. Przyszedł wskazać Tego, który jest Światłością, a jak był zjednoczony z nią to nikomu tłumaczyć nie trzeba.
Zapłacić za to odpowiednią cenę. Oddał życie, po to, by On wzrastał! Umniejszył się czyniąc przestrzeń dla Przychodzącego.

o. Robert Więcek SJ