Archive for Lipiec 2011

MEDYTACJA BIBLIJNA NA 18 NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ

 

Sami nic nie możemy

nic prócz pięciu chlebów i dwóch rybMedytacja biblijna na 18 niedzielę zwykłą

 

Tekst ewangelii: Mt 14,13-21

 

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść! Odpowiedzieli Mu: Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. On rzekł: Przynieście Mi je tutaj! Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

 

Bezradność i odwaga w jednej parze

 

Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. Ileż to razy doświadczamy bezsilności i bezradności wobec sytuacji, które na pierwszy rzut oka nas przerastają i przerażają. Wydają się ona być nie do pokonania ani do obejścia. Są one jak operacja na otwartym sercu. Nieumiejętny ruch, zachowanie wobec nich może spowodować najgorsze efekty.

My nic nie możemy. Rozkładamy bezradnie ręce wskazując na całkowitą bezsilność wobec tego, co dzieje się przed naszymi oczami. Widząc kłótnie między małżonkami, w rodzinach odwracamy się na pięcie i odchodzimy, bo to nie nasza sprawa, bo nie można się wtrącać. Opluwane są wartości, wg których żyję, a ja milczę, bo po co się narażać.

Wydaje mi się, że brak nam odwagi do wyciągnięcia ręki, by udzielić pomocy. Przeraża nas fakt, że nie jesteśmy w stanie pomóc tak, jakby się chciało i decydujemy się nic nie robić. Wiadomo, całego świata nie zbawię (bo już Ktoś inny to zrobił), ale mogę pomóc wedle mych możliwości tym, którzy żyją obok mnie.

 

Pomóc można zawsze

 

A jej początkiem jest zobaczenie tego, co się ma do dyspozycji, bo pewni jednego być trzeba: Pięć chlebów i dwie ryby to nie jest nic, nawet jeśli tak twierdzą uczniowie Pana Jezusa. To jest coś, od czego możemy wyjść, bo od czegoś zacząć trzeba.

Dostrzec i postawić owo nic wobec sytuacji, która mnie spotkała, wobec której mam podjąć działanie. Nie bać się wyjść na pole walki tak jak to uczynił młody i niepozorny Dawid wychodząc naprzeciw potężnemu, doświadczonemu i uzbrojonemu po zęby (wobec procy i kilki kamieni pasterza) Goliatowi.

Zobaczyć i podziękować Bogu za to, co mam! To najlepsze lekarstwo na zazdrość i porównywanie się z innymi. Czy to, że ktoś ma więcej ode mnie naprawdę to jest najważniejsze? Jakże proste jest dziękuję i ile mówi o nas i tym, co w nas siedzi. Wdzięczność jest postawą pokory, która nie boi się podejmować trudności codziennego życia. Ona nie mydli nam oczu. Wiem, co mam i na tym budować mogę!

 

Moc kropel wody

 

Odmówić błogosławieństwo tzn. pomodlić się, odnieść do Boga całą przeżywaną sytuację. To także prośba o Jego obecność w naszym myśleniu, decydowaniu i działaniu. Z Tobą, Boże, mogę podjąć, wziąć na ramiona i nieść ten krzyż bezradności i bezsilności.

Patrzenie tylko po ludzku, które jest po troszku zapominaniem o Dawcy i Jego mocy, prowadzi do dzisiejszego stwierdzenia uczniów: Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Widzą problem, nawet o pewnym wyrazie troski mówić nam wolno, i po swojemu go rozwiązują.

Tymczasem Pan Jezus mówi, żebyśmy nie uciekali od poczucia bezradności, byśmy się nie przerażali, bo wtedy nic całkowicie ogarnie umysł i serce i sparaliżuje je. Weźcie, co macie i tym się dzielcie! Wcześniej jest połamanie, a to oznacza koszty, które się ponosi. Włożony z serca wkład, choć taki minimalny, połączony z mocą Boga dokonuje cudów, a my jesteśmy tego świadkami. Krople wody rozbijają potężne kamienie.

 

o. Robert Więcek SJ



MEDYTACJA BIBLIJNA NA 17 NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ

STOP bylejakości!

 

Tekst ewangelii: Mt 13,44-52

 

Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare.

 

Mówimy NIE bylejakości!

 

Nie byle jaki skarb ani byle jaka perła. I jedno i druga tak wielkie i piękne, że odkrywca gotowy jest sprzedać wszystko, co ma, aby zdobyć to jedno.

Poszukiwacze skarbów ryzykują z reguły, by dołożyć do kolekcji kolejną rzecz. Być może staną na głowie, wydadzą dużo pieniędzy na sprzęt i ludzi, ale nie sprzedadzą wszystkiego. Tak więc nie o pomnożenie dóbr idzie. Jeśli w taki sposób patrzymy na królestwo niebieskie to nic z niego nie zrozumieliśmy.

Myślimy o skarbie, rozwodzimy się nad drogocenną perłą, ale nie przychodzi nam do głowy, by zastanowić się nad tym, czy gotowi bylibyśmy na sprzedaż wszystkiego, by je zdobyć. Wyraźnie widać konieczność wyruszenia w drogę. Skarb jest ukryty i jeśli się go pragnie to należy go szukać. Perła leży na wyciągnięcie ręki, ale tę rękę należy wyciągnąć. Co to byłby za kupiec, który nie poszukiwałby towaru? Zresztą znalazł drogocenną perłę jakby mimochodem, podczas pracy.

Liczy się postawa serca. Kiedy ono odkryje to, co najważniejsze w życiu to wtedy żyje dla i wokół tego. Wszystko podporządkowuje temu jednemu. Musi to być tak ogromne, że nadaje sens życiu, nie tylko na kilka lat, ale na całe życie. Bo nie da się żyć przechodząc od sensu do sensu nie mając tego podstawowego.

 

Graciarnię na dom przemienić

 

Tak wiele mamy pod ręką. Tak wiele dano nam do dyspozycji. Ileż środków i sposobów na to czy tamto nam dano. Jednak, z doświadczenia wiemy, że nie wszystko przyda się w życiu. Nie każda rzecz służy do budowania. I choć sieć życia zagrania ryby wszelkiego rodzaju to nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał zachować dla siebie tego wszystkiego, co ułowił.

Wyciągamy to na brzeg, by usiadłszy, dokonać dzieła rozeznania. Jaka reguła rozeznawania? Bardzo prosta i jasna, którą posługuje się ludzkość i która działa w sercu każdego człowieka. Pan Jezus oddaje ją w jednym zdaniu: dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Przecież łowimy i dobre i złe rzeczy, nawyki, słowa, myśli i uczynki do naszej sieci. Bez witalnego wręcz procesu rozróżniania zrobimy z naszego życia jedną wielką graciarnię! W graciarni jest zbyt wiele rzeczy. Trzeba rozróżniać i podjąć decyzję o odrzuceniu tego, co złe, a zajęciu się tym, co dobre.

Skąd mam wiedzieć co jest dobre, a co złe? Rybacy dobrze wiedzą jaka ryba się nadaje, a jaką należy odrzucić. Mając skarb, znajdując drogocenną perłę będę wiedział, co wybrać. Co znajdziesz to według tego wybierać będziesz. Czego się nauczysz to według tego będziesz budować. A perspektywą do tego nie jest następny ani dzień, ani miesiąc czy rok, ani nawet wiele lat. Te poszukiwania i wybory dotyczą wieczności. Bez tego horyzontu zapomnijmy o skarbie czy perle! Bez tego horyzontu możemy jeść rzeczy, które nam z całą pewnością zaszkodzą.

 

Jak ojciec rodziny

 

Skarb, perła, niewód z rybami to kierunki w rozpoznawaniu Bożego królestwa. One uczą nas mądrości tegoż królestwa. To nie jest tak, że od razu, za jednym zamachem jestem uczniem Chrystusa! Staję się nim (bardziej czy mniej) każdego dnia poprzez moje decyzje.

W jakiś sposób każdy z nas jest ojcem rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. Byle tylko wiedzieć, co się ma, do czego dane rzeczy służą i jak ich używać. Ojciec nie da dziecku kamienia jeśli te poprosi go o chleb. Matka nie pozwoli swojej pociesze bawić się gwoździami przy kontakcie. Instruktor jazdy nie zgodzi się na to, by ktoś, kto nigdy nie kierował samochodem natychmiast wyjechał na miasto. Student medycyny nie ukończywszy studiów nie może operować. Wiele przykładów moglibyśmy tutaj podać. Zbyt oczywistych? Przecież wg takiej dynamiki żyjemy! Stajemy się! I to jest wspaniała przygoda odkrywania tegoż skarbu, który jest w stanie przewrócić świat do góry nogami, a dokładnie uporządkować ten świat!

Królestwo Boże jest pośród was, mówi Pan Jezus. Wierzysz w to?

 

o. Robert Więcek SJ



MEDYTACJA BIBLIJNA NA 16 NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ

 

Od ziarenka się zaczyna

 

Medytacja biblijna na 16 niedzielę zwykłą

 

 

Tekst ewangelii: Mt 13,24-43

 

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza. Inną przypowieść im powiedział: Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata. Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!

 

Nieumiejętności rys

 

Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami(Rz 8). O słabości to nie musimy się przekonywać! A tego, że nie tylko nie umiemy się modlić, ale i innych spraw dobrze nie umiemy to nikomu nie mam zamiaru udowodniać. Ta nieumiejętność, a dokładnie jej świadomość, niczemu nie przeszkadza, a na pewno nie jest żadną przeszkodą do Boga (chyba bardziej my sami z niej robimy problem).

Powinna ta świadomość pobudzić nas do działania czyli do podjęcia tychże nieumiejętności. Możemy usiąść i płakać nad sobą, użalać się nad losem, a możemy też uczyć się! Nie idzie wcale o wytykanie błędów, choć w tym to mistrzami jesteśmy – drzazgę w oku brata widzimy nie dostrzegając, przechodząc obok, belki we własnym i z taką łatwością nam to przychodzi.

Krótko ujmując rzeczywistość powiedzieć możemy, że jest dobre ziarno i jest kąkol (chwast). One egzystują obok siebie.

 

Niepozorne i blade

 

Dlaczego królestwo Boże wypada tak niepozornie i blado? Należy powiedzieć w stosunku do czego niby tak wypada. Myśląc królestwo w głowach pojawia nam się splendor, wspaniałość, sława, a tu śmiesznie małe ziarenko i odrobina zaczynu. Przecież bez jednego i bez drugiego nic się nie dokona! Nie urośnie drzewo bez ziarenka wsianego w ziemię, bez korzenia uschnie, przy najmniejszym podmuchu obali się. O cieście to tylko pomarzyć możemy jeśli nie włożymy do niego zaczynu.

Bóg szanuje to, co zwiemy koleją rzeczy. Najpierw poczęcie, potem narodziny. Na początku kładzie się fundament, a następnie stawia mury. Bez przygotowania ziemi pod uprawę na nic się zda najlepsze ziarno. Przykłady można byłoby mnożyć w nieskończoność.

 

Ogród czy ugór?

 

Mam kawałek ziemi, z której mogę zrobić piękny ogród albo ugór. Niech nikt nie sądzi, że nie wkładając żadnego wysiłku coś osiągnie. Minimalizm zaś sprawi, że będzie wąziutka ledwo widoczna ścieżka do przedzierania się przez dżunglę (i prędzej czy później zarośnie). Co Jaś zrobi to Jan poniesie.

Zapomnijmy o perfekcjonizmie – całe życie trzeba pilnować, by chwasty nie zarosły grządek. Zapomnijmy, że siejąc jednego dnia to następnego zbierzemy plony. Już, natychmiast, w tej chwili działa na krótką metę. Nie stawajmy do biegu o stuprocentową efektywność, bo plon zależy od tak wielu czynników, nad którymi władzy nie mamy.

Uciesz się tym, co masz. Zadbaj o ten ogród tak, jak umiesz najlepiej, szanując jego klimat, klasę ziemi (nikt nie będzie sadził owoców cytrusowych na słabej glebie albo jeśli ostra zima przychodzi co roku.)

 

o. Robert Więcek SJ



 

MEDYTACJA BIBLIJNA NA 15 NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ

Ziarna sianie i zbieranie

Medytacja biblijna na 15 niedzielę zwykłą

 

Tekst ewangelii: Mt 13,1-23

 

Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.

 

Rozrzutność w siewie

 

Ten, który sieje wie doskonale, że ziarno powinno upaść na grunt przygotowany, dobry, otwarty, zaorany i dziwi nas postawa Pana, który rozsiewa ziarno z taka hojnością i nie przejmuje się jeśli ziarno upadnie na drogę, między ciernie albo skały. Niesamowita jest ta hojność, która (według naszej logiki) graniczy z rozrzutnością. Pan może sobie na to pozwolić!

Pozostaje pytanie dlaczego to czyni? On doskonale zna nasze życie i wie, ze jest tam i droga i skała, są i ciernie i chwasty. Jest i ziemia dobra, która przynosi owoc. Dlatego rozsiewa oczekując, rozsiewa rozrzutnie, bo wie, że Jego Słowo przyniesie owoc w swoim czasie!

 

Otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą

 

Do nas należy uprawa – oczywiście nie można myśleć, że na skale posiejemy ziarno i wyda ono plon! Ale, kiedy myślimy o cierniach i chwastach to już coś można zrobić, oczyścić, zaorać i dbać, aby owe przeszkody nie pojawiły się ponownie. Ziarno na drodze ma też swoją rolę, bo droga jest konieczna po to, aby dotrzeć do pola uprawnego! Nie jest ona jednak najważniejsza.  Trzeba nam się spieszyć aby ziarno padło na tę cześć ziemi, gdzie wyda owoc.

Co też robimy, by przygotować się na przyjęcie słowa Bożego, na jego wzrost w nas, w naszej codzienności?

 

Przed i potem

 

Jest zawsze jakieś przed, po którym następuję potem. Przed zasiewem trzeba przygotować ziemię. Zanim nastąpią żniwa należy wrzucić ziarno w ziemię. Niekiedy człowiek chce, a raczej chciałby, aby bez wysiłku – owego przed – mieć wszystko czyli by przeskoczyć kolej rzeczy. To prowadzi do nieszczęść! Dom stawiany od dachu nie ostoi się. Nie zrobisz chleba bezpośrednio z ziarna, musi zostać zmielone na mąkę.

Nie tylko należy kolejność zachować, ale i odpowiednio do niej podchodzić. Każdy etap musi być zrobiony dokładnie (rzekłbym według podanej receptury) i z zachowaniem koniecznych proporcji. Nie da się bowiem na piasku budować, a ziarno wrzucone na twardą nieprzygotowaną drogę nie wyda plonu. Przeskakiwanie etapów jest groźne dla całego dzieła, które się czyni.

Pierwsze przypowieść, a następnie jej wytłumaczenie się daje. Po co tłumaczenie jeśli nie znam treści opowieści? Ale i po co przypowieść jeśli jej nie rozumiem, a nikt mi nie wytłumaczy? Rzeczy są ze sobą powiązane i do człowieka należy odkrywanie tych więzi.


o. Robert Więcek SJ

 



OGŁOSZENIA PARAFIALNE

LIPIEC  2011
 
1. W niedziele lipca i sierpnia nie będzie Mszy o godz. 12:30 i 18:00. Zapraszamy na 8:00, 9:30, 11:00 i 20:00. W niedziele kościół będzie otwarty w godzinach 7:30-12:00 i 19:00-21:00, w tygodniu 18:00-20:00.
 
2. W okresie wakacyjnym nie zawsze będzie możliwa spowiedź w czasie Mszy św. Proszę przychodzić odpowiednio wcześniej, albo zaczekać na księdza po Mszy św.
 
3. Kancelaria parafialna będzie czynna w poniedziałki, wtorki i czwartki przez pół godziny po zakończeniu Mszy wieczornej (19:30-20:00). W ważnych sprawach proszę kontaktować się przez telefon: 210.8835.911 lub 698.1355.645.

MEDYTACJA BIBLIJNA NA 14 NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ

Żyć, a nie wegetować

Medytacja biblijna na 14 niedzielę zwykłą

 

Tekst ewangelii: Mt 11,25-30

 

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

 

Pogadać z Bogiem na serio

 

Przyjdźcie, woła Pan! Czy zmusza nas do czegoś? Czyż życie wystarczająco nie jest ciężkie? Póki nie spróbujesz to nie doświadczysz niczego! To podjęcie ryzyka, ale nie ryzyko wejścia w relację z Bogiem, ale ryzyko zaufania Jemu bezgranicznie czyli przyjścia do kogoś i powierzenia Jemu problemów, radości i smutków czyli, jak to określił św. Ignacy Loyola porozmawiania z Panem jak przyjaciel z przyjacielem.

Pomimo utrudzenia i obciążenia, którego na co dzień doświadczamy, a raczej z nim i w nim mamy stanąć przed Panem, bo tylko w ten sposób możemy doznać pokrzepienia. Jest rozmowa, dialog i jest także monolog czyli gadanie do siebie samego, a to na pewno nie przynosi żadnego pożytku. Wiemy, że ciągłe narzekanie nad swoim losem, biadolenie nad nim nie przynosi umocnienia.

 

Pępek świata

 

Po swojemu to drzemiąca pokusa, która zawładnąwszy sercem człowieka panoszy się jakby panią była, a człowiek jej niewolnikiem. Ile to razy już przekonaliśmy się na własnej skórze, że po swojemu donikąd nas zaprowadziło, a dokładnie owo donikąd nosi nazwę rozczarowania, rozgoryczenia, niezadowolenia, smaku porażki, niepowodzenia! Takie mądrale czy też mędrcy z nas i z zadartymi nosami chodzimy, a nie widzimy, że po krawędzi przepaści maszerujemy.

Czy łapiemy się na tym, że zapominając o Bogu wszystko zaczyna się walić, a wielki nieporządek zaczyna panować w życiu? Wystarczy spojrzeć na nasze ostatnie miesiące. Czyż nie widzimy, że zaniedbanie w modlitwie natychmiast odbija się w relacjach międzyosobowych? Zwiększają się trudności w nawiązaniu rozmowy, człowiek jest o wiele bardziej rozdrażniony. Rozkładamy ręce w geście bezsilności i wołamy, że nie wiemy czemu tak się dzieje. A może wynika to z braku żywej relacji z Bogiem? Jeśli chcemy by więź była żywa to nie myślmy, że kartka świąteczna załatwi wszystko!

 

Złóżcie w Nim

 

Dopóki nie będzie owego przyjścia i złożenia w Nim trudu i ciężaru życia, dopóty pokrzepienie będzie tylko w sferze pobożnych życzeń, a życie będzie stawało się coraz bardziej nieznośne! Bez tego zaufania nie odkryjemy, że jarzmo może być słodkie, a brzemię lekkie. Męczyć się będziemy sami z sobą, z innymi i innych, a życie stanie się wegetacją!

 

o. Robert Więcek SJ