Świadectwa

Pielgrzymka na Peloponez

W niedzielę 27 września odbyła się parafialna pielgrzymka na Peloponez do dwóch klasztorów. Jeden z nich znajduje się nieopodal Koryntu i nosi Nazwę „Osios Patapios” czyli Błogosławiony Patapios. W klasztorze spoczywa ciało błogosławionego mnicha, który żył w IV i V naszej ery i pochodził z Egipskiego miasta Teby. Jest to błogosławiony szczególnie czczony w Grecji, do dziś jego ciało zachowało się w całości. Licznie przybywający pielgrzymi wypraszają wiele łask. Klasztor znajduje się w górach, stąd przy okazji można było zachwycać się widokami Koryntu i jego okolic.

Pielgrzymka na Peloponez

Pielgrzymka na Peloponez

Drugim miejscem, do którego udała się Pielgrzymka, była miejscowość Agia Teodora, czyli Święta Teodora. Wioska ta nosi imię świętej Teodory, która oddała swoje życie w obronie wiary i przed śmiercią, na którą została niewinnie skazana powiedziała: „Boże spraw, żeby moje ciało stało się kościołem, moja krew rzeką, a moje włosy drzewami”. Po dzień dzisiejszy na dachu małego kościoła wyrasta 17 drzew czyli tyle ile lat miała święta w chwili śmierci, a wokół kościoła płynie rzeka. W miejscowości Agia Teodora o. Krystian Jucha SJ, który pielgrzymował z parafianami, odprawił Mszę św. w intencji s. Edyty, która niedawno temu obchodziła imieniny. Mieliśmy również czas na indywidualną modlitwę, oraz spotkanie przy stole. W pielgrzymce wzięło udział 50 osób.

 

Jak pokochać sercem dziurawym…

Kazia.B

Świadectwo-Moja Krucjata Trzeźwości

Moja Krucjata Trzeźwości

Około 10 lat temu będąc na spotkaniu modlitewnym w sali pod kościołem przy naszej parafii pewien mężczyzna (nie pamiętam nawet jego imienia) opowiedział o owocach krucjaty trzeźwości. Powiedział, że jego brat i nauczycielka ze szkoły nadużywali alkoholu i on za nich by odzyskali wolność i trzeźwość podjął się abstynencji od alkoholu. I co się stało? Zarówno jego brat jak i nauczycielka otrzymali łaskę życia w abstynencji i mało tego włączyli się w ruch szerzenia Boga w trzeźwości.

Gdy usłyszałam świadectwo tego człowieka, poczułam ciepło na moim sercu, zrozumiałem, że zostaję zaproszona przez Ducha Świętego do podjęcia też takiej krucjaty.

 

Spotkanie w Sali pod Kościołem, czerwiec 2012

Spotkanie w Sali pod Kościołem, czerwiec 2012

Co prawda myślałam, że niech ci, co nadużywają powstrzymają się od picia, a nie ci, którzy i tak piją bardzo mało i rzadko. Ale w głębi duszy wiedziałam, czego chce ode mnie Bóg. Nie pamiętam jakieś szczególnej modlitwy, tylko w myśli zawierzyłam Bogu, że skoro On tak chce, to na rok czasu w intencji osób z mojej rodziny wstrzymuje się od spożywania alkoholu. Minął rok i przedłużyłam to trwanie w abstynencji dalej na rok. Bóg w szybki czas, bo po dwóch, czy trzech latach, dał mi zobaczyć efekty Jego daru. Dwie osoby z mojej rodziny wybrało trzeźwość, trochę może z przymusu. W sytuacji kiedy mieli do wyboru: pic i umrzeć, albo przestać i żyć. Dzięki łasce Jezusa wybrali abstynencję. Co prawda po kilku latach miewali chwile słabości, ale podnoszą się – chwała Panu!

Dołączam tez inne znajome osoby ofiarując za nich abstynencję. Widzę, że to nie tylko moja zanoszona modlitwa o trzeźwości innych działa, ale przede wszystkim wspólnie z modlitwą Kościoła i Jezusem dzieją się wielkie rzeczy i dokonuje się przemiana serc.

Kolega z podstawówki dołączony do tej krucjaty, który był alkoholikiem, nie tylko otrzymał łaskę trzeźwości, ale i nawrócenia, i po trzech latach abstynencji zmarł tu w Atenach pojednany z Bogiem. Cieszę się, że mój szwagier podjął na dwa lata abstynencję, a moja siostra go w tym wspierała.

Spotkanie w Sali pod Kościołem, czerwiec 2012

Spotkanie w Sali pod Kościołem, czerwiec 2012

Czekam też na łaskę Bożą, by uchwyciły się jej też i inne osoby uzależnione, które mi Bóg wskazał.

Trwam w Krucjacie, nie pijąc, nie kupując i nie częstując alkoholem, od dziesięciu lat. Z roku na rok w okresie przed Wielkim Postem przedłużam ją i wierzę w tę współzależność, że moja abstynencja jest taką maleńką cząstką pomocną dla innych, by byli trzeźwi.

„Jedni drugich ciężary noście i tak wypełnicie wolę Ojca w niebie.”

Może ten brat lub siostra, którzy nie radzą sobie z problemami i uciekają w alkohol, czekają na Twoją pomoc. Pomoc, której udzieli im Jezus przez Ciebie.

Chwała Panu

Ania P.

 

nie-pij

Świadectwo byłego bywalca „murku”

Wyznanie byłego bywalca „murku”

Jestem alkoholikiem, a od ponad 2 lat utrzymujący abstynencję.

Mieszkałem tutaj w Grecji na ławkach w parkach. Piłem i wybrałem sobie kumpli takich samych jak ja. Naszym ulubionym miejscem był murek obok polskiego kościoła, ponieważ tam można było wyżebrać kasę na wino.

Do kościoła nie chodziłem, modlić się – nie modliłem, bo uważałem to za zbyteczne. W Boga wierzyłem, że istnieje, to chyba wystarczy i tak myślałem do 23.10.2012.

murekSpałem tego dnia sam w opuszczonym kiosku i wtedy w nocy coś mnie obudziło – jasne światło (blask). Nic nie usłyszałem, ani słowa, tylko to światło w ciemności szczelnie zamkniętego kiosku. Nie wiem, która była godzina, ale do świtu było sporo czasu, więc myślałem, że to zwidy pijackie, ale to światło nie gasło. Dopiero gdy, bardziej ze strachu niż z przekonania, przypomniałem sobie słowa Ojcze Nasz i je odmówiłem, światło zniknęło. Zacząłem się modlić w tych ciemnościach jak tylko umiałem prosząc Pana Boga, aby mnie jeszcze nie zabierał z tego świata. Rano wyszedłem ze swego „pałacu” (tak nazywałem mój kiosk) i poszedłem pod kościół. Koledzy już tam byli i popijali winko. Widząc mnie nalali kubek wina, a ja odmówiłem! Po paru godzinach zacząłem mieć drgawki, kumple namawiali do picia, a ja odmawiałem.

Czekałem na otwarcie kościoła w trzeźwości, kiedy tylko wieczorem otwarto kościół poszedłem tam, trzymając się muru i poręczy przy schodach bo miałem delirkę. Bałem się wejść do środka, bo myślałem, że to nie dla mnie miejsce, że nie wolno. Przemogłem się jednak i uklęknąłem przed obrazem Najświętszej Maryi Panny z Panem Jezusem i zacząłem się modlić jak tylko umiałem. Poprosiłem przede wszystkim o siłę, abym mógł zwalczyć nałóg. Długo rozmawiałem z Panem Jezusem – tak to nie pijackie zwidy – można z Nim rozmawiać. On słucha wszystkiego, co nas dręczy, a najważniejsze, że On pomoże. Po miesiącu uczęszczania do kościoła udałem się z wielkim lękiem do spowiedzi świętej. Kapłan mnie wysłuchał, udzielił rozgrzeszenia i nadał pokutę, którą od razu odmówiłem. Poczułem niesamowitą ulgę w sercu, ale dopiero po przyjęciu komunii świętej byłem nowo narodzony. Ludzie nie zdajecie sobie sprawy, jak się może czuć człowiek po prawie pięcioletnim piciu alkoholu bez dnia przerwy, a przerywając to picie z dnia na dzień (bez lekarzy i leków) tylko i wyłącznie Boską pomocą.

Żyłem w abstynencji, uczęszczałem na nabożeństwa i dowiedziałem się, że są zapisy na rekolekcje odnowy wiary. Znajoma z kościoła – Jadzia upewniła mnie i zachęciła, że ja też mogę wziąć w nich udział. Skorzystałem z zaproszenia i przez 8 tygodni uczęszczałem na spotkania raz w tygodniu. Na tym seminarium poczułem Boga w sobie, że jest ze mną. Wzmocniłem moją wiarę i miłość do Jezusa Chrystusa.

Poznałem tez dużo dobrych ludzi ze wspólnot parafialnych, którzy bardzo mi w życiu pomogli, jak np. Wiola i jej mąż Grzesiek.

Żyję dalej w trzeźwości, nie ciągnie mnie do alkoholu i dalej chcę żyć w Bogu i pogłębiać wiedzę o Piśmie Świętym.

Dziękuję za nawrócenie i za najwspanialsze spotkanie z Panem Bogiem w moim życiu

Józef